Go to ...

biznes-gospodarka.plportal.pl

Reklama

Złoty najsłabszą walutą świata. Spekulanci wykorzystują zamieszanie polityczne


Foto: Eastnews / Stefan Maszewski/REPORTER

Rynek walutowy w ostatnim tygodniu rzucił się do wyprzedaży złotego. Partia rządząca widzi w tym winę opozycji i rezolucji Parlamentu Europejskiego. Zestawienie dat wskazuje, że przyczyn bardziej należałoby szukać po stronie gorszych danych gospodarczych. Mimo dzisiejszego odbicia złoty pozostaje najsłabszą walutą świata w ostatnim tygodniu. Oprocentowanie obligacji polskich jest już wyższe niż węgierskich. Po raz pierwszy w historii.

Gorsze dane z gospodarki wykorzystano jako pretekst do wywołania ruchu na naszej walucie w sytuacji zamieszania politycznego. 19 kwietnia GUS opublikował słabsze od oczekiwań dane z przemysłu i o sprzedaży detalicznej. Wzrost o odpowiednio 0,5 proc. i 0,8 proc. w skali rocznej uznano za słabość gospodarki.

Analitycy wskazywali jednak, że wygląda to wszystko na jednorazowe wahnięcie, tym bardziej, że dane z rynku pracy za marzec były bardzo dobre. Zarówno przemysł, jak i sprzedaż detaliczna przekroczyły wszelkie prognozy w lutym i to wcześniejsze w tym roku święta Wielkiej Nocy zaburzyły statystyki.

Tak czy inaczej już drugiego dnia po publikacji danych rozpoczął się marsz złotego w dół. W ciągu ostatniego tygodnia względem funta złoty stracił 3,9 proc., do dolara 3,0 proc., względem euro 2,2 proc., a do franka szwajcarskiego 1,7 proc.

Do euro, które jest przecież ostatnio osłabiane przez bardzo luźną politykę pieniężną Europejskiego Banku Centralnego, złoty tracił nawet najbardziej na świecie, nie licząc bitcoina.

Słabsze dane gospodarcze zadziałały jak wyciągnięcie korka z wanny. Dały sygnał do wyprzedaży naszej waluty.

PiS wini opozycję

13 kwietnia Parlament Europejskie uchwalił rezolucję w sprawie Polski, wskazującą braki w naszej demokracji. Przez jeszcze tydzień złoty się jednak umacniał, a ostro ruszył w dół dopiero od 21 kwietnia.

13 kwietnia doszło jednak do sporych ruchów na złotym, choć dzień nie zakończył się dużymi zmianami. Media prorządowe zestawiały ten fakt z rezolucją PE.

Z perspektywy czasu widać jednak, że zagrały wszystkie te elementy. Zamieszanie polityczne i związana z nim perspektywa zmiany ratingu oraz gorsze dane gospodarcze przyczyniły się do tego, że spekulanci zwietrzyli krew.

– Gdy dodamy do tego obawy związane z budżetem, kwestią wydatkową oraz kontynuacją publikacji kolejnych propozycji w zakresie przewalutowania kredytów we franku, tworzy się nam się układ niesprzyjający dla złotego – podaje Konrad Ryczko, analityk papierów wartościowych DM BOŚ.

– Inwestorzy obawiają się konsekwencji już podjętych projektów zmian w podatkach (od banków), planów pomocy dla zadłużonych w walutach obcych, a także podtrzymania intencji obniżenia wieku emerytalnego w projekcie prezydenta – twierdzi Damian Rosiński z Domu Maklerskiego AFS. – Większą rolę odgrywa strach przez ograniczeniem akcji kredytowej banków, a co za tym idzie zahamowaniem gospodarki. Naszym zdaniem, nie ma podstaw, by na poważnie rozpatrywać scenariusz spowolnienia z tego powodu.

Dopiero wczorajszy komunikat rządu właśnie odnośnie budżetu odmienił nastroje na naszej walucie.

Ministerstwo Finansów poinformowało wieczorem o lepszej niż zakładano realizacji budżetu państwa w pierwszym kwartale. Deficyt wyniósł 9,6 mld zł, czyli 17,5 proc. planu na 2016 r. Był o 7,1 mld zł niższy niż rok wcześniej. Wyższe były wpływy z podatków, a resort spodziewa się, że w całym roku wyniosą więcej, niż założono w ustawie. Okazało się więc, że z deficytem budżetowym, mimo realizacji programu socjalnego 500+, może nie być tak źle i nie będzie potrzeby zwiększonego finansowania.

Dzięki temu we wtorek złoty odbił się nieco od dna. Do dolara zdołał odrobić 0,4 proc., do franka 0,3 proc., a do euro 0,2 proc.

Zmiany kursu złotego względem dolara

 Spekulanci2

 

Groźny rating wywołał spekulację

Głównym powodem nerwowości na naszej akurat walucie jest przede wszystkim zbliżający się termin weryfikacji ratingu kredytowego przez jedną z najważniejszych agencji ratingowych. 13 maja oczekuje się, że negatywną weryfikację przeprowadzi agencja Moody’s.

– W tym też należy upatrywać część ostatnich ruchów wycofujących się ze złotego, choć ich czas, tempo i skala były już raczej dziełem grubszej spekulacji i lawinowego samonapędzania procesów – wskazuje Tomasz Witczak, analityk walutowy FMC Management.

Swoje oceny naszego kraju aktualizowały już 15 stycznia agencje S&P i Fitch. Po obniżeniu ratingu przez tę pierwszą, na rynku walutowym doszło do ostrych ruchów. Potrzeba było dwóch miesięcy, żeby kurs złotego wrócił do poziomów sprzed wyborów parlamentarnych.

Polska ma obecnie w Moody’s rating inwestycyjny tylko o stopień niższy niż Japonia, Czechy i Estonia. W ostatnim z wymienionych krajów zadłużenie państwa jest na bardzo niskim poziomie a konstytucja zakazuje uchwalania deficytu budżetowego – ryzyko kupna obligacji jest więc bardzo małe. Japonia jest zadłużona ponad stan, ale nadal traktowana jest jako bezpieczna przystań. Można powiedzieć, że jesteśmy jeszcze w dobrym gronie.

Ratingi dla wybranych krajów

S&P

Moody’s

Fitch

Polska BBB+ (negat) A2 (stabilny) A- (stabilny)
Rosja BB+ (negat) Ba1 (negat) BBB- (negat)
Turcja BB+ (negat) Baa3 (negat) BBB- (stabilny)
Węgry BB+ (stabilny) Ba1 (pozyt) BB+ (pozytywny)
Rumunia BBB- (stabilny) Baa3 (pozyt) BBB- (stabilny)
Grecja B- (stabilny) Caa3 (stabilny) CCC (stabilny)
opis

inwestycyjny od BBB- w górę, spekulacyjny od BB+ w dół

inwestycyjny od Baa3 w górę, spekulacyjny od Ba1 w dół

inwestycyjny od BBB- w górę, spekulacyjny od BB+ w dół

Źródło: countryeconomy

 

Analitycy oczekują jednak teraz cięcia naszego ratingu. To wywołuje ruchy nie tylko na złotym, ale i na oprocentowaniu polskich obligacji i może podrożyć finansowanie zadłużenia.

Pierwszy raz płacimy więcej za dług niż Węgrzy

Dziś rentowność rządowych papierów dłużnych wzrosła powyżej obligacji Węgier, mimo że to Węgry mają rating spekulacyjny, a my nadal inwestycyjny.

Oprocentowanie obligacji 10-letnich wybranych państw i poziom zadłużenia

oprocentowanie obligacji 26/4/2016

oprocentowanie obligacji 14/1/2016

zadłużenie państwa do przychodów budżetu (proc.)

Polska

3,108

2,936

1,31

Rosja

9,25

10,47

0,60

Turcja

9,07

10,85

0,90

Węgry

3,09

3,32

1,62

Rumunia

3,649

3,65

1,28

Grecja

8,566

8,722

4,29

Źródło: investing.com, wyliczenia własne

 

To pierwszy raz w najnowszej historii, kiedy rentowność 10-letnich papierów dłużnych Polski jest wyższa niż Węgier. Wszystko to, mimo że mamy dużo mniejsze zadłużenie, a gospodarka rośnie szybciej.

Jaka jest realna różnica? Węgrom Moody’s ma podobno podwyższyć rating, a nam obniżyć.

Nasz rating i tak będzie jednak pewnie wyższy. Do tego centralny bank Węgier zszedł ze stopą depozytową do -0,05 proc. w marcu i obniżył stopę główną do poziomu 1,20 proc. We wtorek zresztą będzie podejmował decyzję i spodziewane jest kolejne cięcie do 1,05 proc.

To dużo niższy poziom niż nasza stopa referencyjna 1,5 proc. (stopa oprocentowania bonów pieniężnych emitowanych przez NBP – wpływa bezpośrednio na WIBOR), więc teoretycznie forint powinien być traktowany gorzej. A nie jest. Złoty stracił w tym roku do forinta 4 proc., z czego w ostatnim tygodniu 1,5 proc.

Za zamieszanie polityczne zapłacimy w podatkach

Dla Polski zwiększenie oprocentowania naszego długu o 1 procent to konieczność zwiększenia dochodów budżetu o 1,3 proc., żeby zalepić powstałą dziurę. Zmiana rentowności od 14 stycznia o 0,17 punktu procentowego, jeśli się ten stan utrzyma, zmusi nasz kraj albo do większych wpływów o 0,22 proc., albo do odpowiedniego cięcia wydatków państwa.

Źródło: Money.pl

Autor: Jacek Frączyk

Polub Plportal.pl:


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

9 + 1 =

 

About administrator

Reklama

WSPARCIE: propublicobono-rp.org | ffon.pl