Go to ...

biznes-gospodarka.plportal.pl

Reklama

W oczekiwaniu na spiralę cenowo-płacową


Wzrost inflacji w ostatnim roku częściowo odzwierciedla odbicie po wczesnej fazie pandemii | Fot.: Frederic J. Brown/Agence France-Presse

Inflacja jest wysoka, a rynek pracy ciasny. Oba te czynniki mają wiele wspólnego z pandemią, ale jak bardzo powiązane są ze sobą nawzajem?

Departament Pracy ogłosił w środę, że jego ewaluacja cen konsumenckich urosła w grudniu o 7% w stosunku do poprzedniego roku, notując najostrzejszy wzrost od czerwca 1982 roku. Ceny bazowe, do których nie zalicza się jedzenia i produktów energetycznych, aby lepiej uchwycić trend inflacji, poszły w górę o 5,5%, jednak był to ich największy wzrost od lutego 1991 roku.

To wszystko ma miejsce po piątkowym raporcie, który ujawnił spadek stopy bezrobocia do 3,9% oraz wzrost średniej stawki godzinowej o 4,7%. Rezerwa Federalna szykuje się do podniesienia stóp procentowych już w marcu, a połączenie rosnącej inflacji i zacieśniającego się rynku pracy daje ku temu powody.

Rezerwa Federalna chce uniknąć sytuacji, w której wzrost płac znacząco nasiliłby wzrost cen, podczas gdy ciasny rynek pracy i oczekiwania coraz wyższej inflacji skłaniają pracowników do żądania większych podwyżek wynagrodzeń. To mogłoby doprowadzić do tego, że inflacja utrzymałaby się znacznie powyżej docelowego poziomu 2%, zmuszając bank centralny do gwałtownej podwyżki stóp i ryzykując recesję.

Do pewnego stopnia wzrost inflacji w ciągu ostatniego roku odzwierciedla odbicie po wczesnej fazie pandemii, kiedy to ceny znacząco się uspokoiły. Mimo to, ceny bazowe rosły w ciągu ostatnich dwóch lat w tempie 3,3% rocznie, co jest najszybszym tempem od czerwca 1993 roku.

Jest to w całości wynikiem wzrostu cen towarów, podczas kiedy zwyżka cen usług była niewielka. Ceny dóbr podstawowych rosły w ciągu ostatnich dwóch lat w tempie 6,1% rocznie, najwięcej od marca 1983 roku. Koszta usług podstawowych rosły zaś w ciągu ostatnich dwóch lat w tempie 2,6% – wolniej niż w ciągu dwóch lat przed pandemią.

Towary – zwłaszcza produkty luksusowe, takie jak samochody i urządzenia elektryczne – były obiektem najbardziej widocznych problemów z podażą. Znalazły się również na końcu zmiany popytu, którą wywołała pandemia. Nie mogąc lub nie chcąc wydawać pieniędzy na usługi takie jak bilety lotnicze, Amerykanie kupowali w zamian więcej rzeczy.

Rosnące płace z pewnością również wywarły pewną presję na ceny, ale jak na razie jest to kwestia w dużej mierze drugorzędna. Jeśli pandemia wreszcie odpuści, to dzięki pomocy w złagodzeniu problemów z łańcuchem dostaw i jednocześnie wywołaniu przesunięć wydatków z powrotem w kierunku usług, inflacja zwolni.

Pytanie, jak bardzo zwolni. Rosnące koszty pracy mogą ograniczyć tempo wzrostu cen. Wiele będzie zależeć od tego, czy po zakończeniu napędzanego przez Omikron przyrostu zachorowań na Covid-19 więcej osób wróci na rynek pracy, co rozluźniłoby napięcia związane z zatrudnianiem. Wiele będzie też zależało od tego, na ile skutecznie przedsiębiorstwa będą przerzucać rosnące koszty pracy na klientów.

Ciasny rynek pracy i wysoka inflacja być może nie napędzają siebie nawzajem – jednak nie oznacza to, że nie stanie się tak w przyszłości.

Źródło: https://www.wsj.com/articles/watching-for-a-wage-price-spiral-11642003319?mod=markets_lead_pos12
Autor: Justin Lahart/The Wall Street Journal
Tłum.: Marcin Lejza

Polub Plportal.pl:


About redaktor

Reklama

WSPARCIE: propublicobono-rp.org | ffon.pl