Go to ...

biznes-gospodarka.plportal.pl

Reklama

Totalny chaos w skarbówce! Nie działają systemy informatyczne, odchodzą pracownicy, urzędnicy gubią się przepisach. Wielki falstart Morawieckiego


Uruchomiona 1 marca Krajowa Administracja Skarbowa okazała się wielkim falstartem. Źle przygotowana reforma spowodowała nieopisany chaos w urzędach skarbowych i to w momencie, gdy rozpoczyna się masowe składanie zeznań podatkowych za ubiegły rok. Księgowi rwą sobie włosy z głów.

Tego nie da się zrozumieć. Od początku tego roku dużą część deklaracji dotyczących podatku VAT księgowi muszą przekazywać do urzędów skarbowych w postaci elektronicznej – Jednolitego Pliku Kontrolnego (JPK). Aby dopasować swoje komputery do narzuconego im przez resort Morawieckiego oprogramowania wielu z nich musiało już w ubiegłym roku wymienić sprzęt, gdyż JPK wymaga systemu operacyjnego Windows 10. Kiedy księgowi to zrobili, ponosząc duże koszty, okazało się, że do odbioru JPK nie są dostosowane komputery.. urzędów skarbowych.

„Cały czas każą nam uaktualniać albo wymieniać oprogramowanie” – mówi prosząca o zachowanie anonimowości księgowa. „Nic to nie daje, ale 500 zł za każdym razem trzeba wydać”. Problemy z JPK zaczęły się już w lutym, w czasie składania deklaracji VAT za styczeń br. Okazało się wtedy, że system informatyczny skarbówki „nie wyrabia” i chociaż złożenie deklaracji w formie elektronicznej jest możliwe, to jej korekty – już nie.

To jednak nie koniec chaosu. Po reformie skarbówki wielu jej pracowników „dało nogę”, nie chcąc występować w roli bezwzględnych ściągaczy należności podatkowych, którą to rolę narzuciła im ustawa o KAS.

Efekty są kuriozalne. Rozpoczęte przez nich postępowania kontrolne zostały zatrzymane, przekazane do kontroli dokumenty firm giną, nikt nie wie, kto powinien przejąć obowiązki po pracownikach, którzy zwolnili się z pracy. Chaos organizacyjny w skarbówce trwa i nawet współtwórca liczącej 280 artykułów ustawy o KAS, wiceminister Marian Banaś, nie ma pojęcia jak to wszystko poskładać do kupy.

Żeby było śmieszniej, przygotowująca reformę od strony legislacyjnej Honorata Łopianowska, dyrektor Departamentu Reformy Administracji Skarbowej w Ministerstwie Finansów, została jeszcze przed jej wdrożeniem powołana na sędziego Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. W resorcie Morawieckiego nie ma więc najważniejszej osoby, która mogłaby wyjaśnić zawiłości ustawy o KAS, w której gubią się nie tylko księgowi i szeregowi pracownicy urzędów skarbowych, ale nawet ich szefowie. Nowe przepisy były bowiem utrzymywane w tajemnicy i do projektu ustawy nie mieli dostępu nawet najważniejsi pracownicy skarbówki.

Czy na tym kończy się bałagan? Bynajmniej. Poza opisanym chaosem w KAS trwa jeszcze podjazdowa wojna między jej szefem a celnikami, wbrew swojej woli włączonymi w tryby aparatu skarbowego i tracącymi w ten sposób przywileje służby mundurowej. Wielu z nich zapowiada, że będzie po prostu bojkotować decyzje szefa KAS.

Jak widać czeka nas w tym roku potężny chaos w aparacie skarbowym, który będzie miał wpływ na pobór podatków i dochody budżetu. Księgowi wiedzą, w jaki sposób resort Morawieckiego sobie z tym poradzi. Już teraz plagą stało się niezwracanie przedsiębiorcom VAT w przepisowym terminie 60 dni. Praktyka jest taka, że na 3 dni przed zwrotem do księgowej dzwoni pracownik skarbówki z informacją, że „musi przeprowadzić kontrolę”, co automatycznie wstrzymuje zwrot podatku. Kontrola może trwać 3 miesiące – z możliwością przedłużenia.

Kolejny trick skarbówki to wykorzystanie niejasności w przepisach o odwrotnym obciążeniu VAT-em, które dotyczy m.in. firm budowlanych. Problem w tym, że nawet w Ministerstwie Finansów nikt nie wie, jaka jest definicja „firmy budowlanej”. Czy jest nią np. firma wykonująca usługi transportowe albo dźwigowe dla budowlanki? W tej sytuacji skarbówka może zastosować sobie dowolną interpretację, byle się przyczepić, przeprowadzić kontrolę i nałożyć kary. A te od 1 stycznia są drastycznie wysokie.

Wicepremier i minister finansów Mateusz Morawiecki, czyli dyrektor całego tego bajzlu, robi jak zwykle dobrą minę do złej gry, święci sztandary KAS i opowiada bajki o „szabli, którą odbierzemy, co nam obca przemoc wzięła”. Tymczasem sam doprowadził do sytuacji, że to nie „obca przemoc”, a źle przygotowana reforma stały się największym zagrożeniem dla finansów publicznych. Ale za to zapłacimy oczywiście my, czyli podatnicy.

Wolność24 AFP

Artykuł dodał portal www.gotowespolki.pl

Polub Plportal.pl:


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

− 8 = 1

 

About zzz

Reklama

WSPARCIE: propublicobono-rp.org | ffon.pl