Go to ...

biznes-gospodarka.plportal.pl

Reklama

Sprytny klient prostym trikiem przechytrzył komornika. Niegrzeczne, lecz wesołe ;-)


841b8b80a5fe7dbadf1d5078d69e1dd6640000
Mając na głowie komornika trudno prowadzić jakieś działania ofensywne. Oficjalną ścieżką takich działań jest wniosek do sądu o wstrzymanie egzekucji, który – jeśli jest dobrze umotywowany, a sąd się nie obija – może jeszcze powstrzymać nadchodzącą zagładę. Można też – to droga dla wyjątkowych złośliwców – grać komornikowi na nerwach. Tę drugą metodę, czyli gry i zabawy w chowanego z człowiekiem od ściągania długów, opisał mi jeden z czytelników, pan Krzysztof. “Jako stały czytelnik Pana bloga nie będę Panu kadził, choć wiem, że to Pan uwielbia. Ale ja też i jestem zazdrosny. Mam dla Pana bardzo interesującą za to i tajemniczą zagadkę do rozwiązania. Mnie rozwiązać się jej nie udało” – pisze pan Krzysztof. Zaczęło się od tego, że na początku sierpnia był sobie nasz bohater na wakacjach. “Jeździłem, jadłem, mieszkałem i wydawałem kasę. Głównie kartą kredytową mBanku, ale też gotówką (tę wypłacam z innego konta). Pogoda była piękna, okoliczności przyrody takoż, więc kaska płynęła, płynęła ….. Gdzieś tak koło 6-7 sierpnia postanowiłem zobaczyć, ile to już przeputałem i moim oczom ukazał się straszny widok” – opowiada czytelnik.


Egzekucyjna paranoja, bank zajmuje 31,5 zł i… 30 zł bierze dla siebie

Okazało się, że na rachunkach oszczędnościowych eMax i eMax Plus są salda… ujemne. Na rachunku głównym eKonto zaś – 6000 zł na plusie. Pisząc dokładniej salda na kontach oszczędnościowych były zerowe, ale za to ujemne (po minus 2888 zł) były kwoty dostępnych środków. Tak, jakby na rachunkach oszczędnościowych ktoś założył panu Krzysztofowi blokadę pod przyszłą transakcję. Dziwne, prawda? Czytelnik zadzwonił do banku, gdzie dowiedział się, że komornik, owszem, był, ale nic nie zajął, a tylko “wszedł na przyszłe dodatnie saldo”. Pan Krzysztof zadzwonił więc do komornika, którego namiary uprzejmie zorganizowali mu w mBanku. Komornik zaś równie uprzejmie mu objaśnił, że kaskę chce dla firmy windykacyjnej Ultimo, a posługuje się wyrokiem nakazowym e-sądu z Lublina. Sęk w tym, że na owym wyroku nie zgadzał się adres dłużnika, a nawet miejscowość, w której dłużnik mieszka. Ale to temat na inną historię. “Odkręcenie wyroku nakazowego zabrało mi około sześciu tygodni, a potem jeszcze przez miesiąc komornik “zwalniał” konto. W sumie z zajęciem komorniczym żyłem jakieś 2,5 miesiąca” – mówi pan Krzysztof. Jeśli myślicie, że o tym właśnie jest ta historia, to jesteście w błędzie. Właściwe story dopiero się zaczyna ;-). 

Życie z komornikiem na głowie przez 2,5 miesiąca powinno być trudne i upierdliwe. Powinno to być balansowanie na granicy wegetacji, zapożyczanie się od rodziny, żebractwo. W przypadku pana Krzysztofa było jednak inaczej. Nasz bohater szybko zorientował się, że komornik zaraz się połapie, że zajął nie te konta, które potrzeba. I że zaraz zajmie właściwy ROR, na którym są pieniądze. Czytelnik postanowił więc pobawić się z gnomem w chowanego, korzystając z przepisu, że gnomom nie wolno zajmować ani kredytów, ani długów. Było więc tak, że bieżące wydatki regulował mój czytelnik kartą kredytową. Ponieważ to pieniądze banku, komornik ich nie zabierze. A ROR? “Błyskawicznie doprowadziłem stan ROR-u do wysokości minus jeden grosz. Jako człowiek z natury oszczędny, żeby nie powiedzieć skąpy, mając potrzebę zapłacenia jakichś rachunków regulowałem je w ciężar przyznanego przez bank debetu, a potem robiłem wpłatę na tę samą kwotę, by saldo ujemne nie przekraczało 0,01 zł i aby bank niepotrzebnie nie naliczał mi odsetek. I tak w ciągu 10-11 tygodni wygenerowałem wydatki na poziomie 57.000 zł. Cały czas z komornikiem na karku!” – opowiada mój czytelnik. 

“Nie żebym się skarżył, ale nikt w mBanku nie potrafił mi odpowiedzieć jak długo mogę ciągnąć taką zabawę. I jaki sens trzymanie takiego zajęcia przez komornika? Może Pan to wyjaśni? Sprawa jest błaha, dziwna, absurdalna…. ale jak dla mnie bardzo interesująca. Aaa i jeszcze jedno: “zabawa” z komornikiem skończyłaby się pewnie w momencie “dorwania” przez niego mojego konta w innym banku, czy też źródła dochodu, do wskazania których byłbym zobowiązany, gdyby dotarły do mnie jego pisma. Ale on je wysyłał na adres wyssany z brudnych paluchów prawników Ultimo, więc nawet gdybym chciał to “nie wiedziałem”, że mam taki obowiązek. Pisma komornicze o zajęciu i z wezwaniami dotarły do mnie już po orzeczeniu e-sądu o cofnięciu nakazu zapłaty, więc je zignorowałem. Pozdrawiam i życzę powodzenia w rozwiązywaniu tego i innych finansowych absurdów” – kończy swą opowieść pan Krzysztof. Przyznacie, ma facet wielkie cojones. Czego i Wam życzę, Panie i Panowie ;-).

Źródło: http://samcik.blox.pl/2013/11/Sprytny-klient-banku-prostym-trikiem-przechytrzyl.html

Polub Plportal.pl:

Tags:


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

− 3 = 3

 

About publikator

Reklama

WSPARCIE: propublicobono-rp.org | ffon.pl