Go to ...

biznes-gospodarka.plportal.pl

Reklama

“Nędza, nie stać mnie nawet na nowe Volvo”. Tak rząd uderzył w tych, którzy wymyślają patenty na niepłacenie podatków


Stefan właśnie jechał do pracy swoim Volvo XC70, kiedy na smartfonie wyświetlił mu się SMS: Ważne. Ostrzeżenie Ministerstwa Finansów! Dalsze optymalizacje podatkowe z wykorzystaniem wartości firmy zostaną uznane za agresywne. Już tego nie robimy!

Dodajmy, że Stefan to tęga głowa od zagmatwanych polskich podatków. Jego samochód to efekt wypłaconych premii za wymyślone, opracowane i praktycznie wdrożone przez jego zespół strategie na oszczędzanie pieniędzy przy ich płaceniu. Jest tak cenionym ekspertem, że nie tylko zarabia 30 tys. zł miesięcznie, ale jego aktualny pracodawca podkupił go z konkurencyjnej firmy wraz z tym samochodem. SMS wyszedł z biura firmy, w której pracuje – to renomowana firma doradcza.

Takim jak on świat wali się na głowę. – Jak to nie robimy optymalizacji!? – zdenerwował się, na rynek niedawno weszło Volvo V90. Planował, że kupi średnio wypasiony model, gdzieś tak za 200 tys. zł. A teraz co? – Pracuję od świtu do nocy i teraz nie będzie mnie stać na nowe Volvo? Nędza. Mercedes to nie to samo, do 160 tys. w tej klasie oferują golasy – skarży się. I rozpoczyna dochodzenie w sprawie SMS-a. Okazało się, że jako specjalista od podatków właśnie poległ na wojnie o podatki rząd vs firmy.

Załatwimy ich ustawą
Co może robić rząd, który walczy o wyższą ściągalność podatków? Może tworzyć bardziej wymyślne prawo i starać się blokować wypływ 40 mld złotych. Może kontrolować i przykładnie karać uciekinierów podatkowych, a wtedy inni ze strachu nie będą tego robić. Ale może też uderzyć w mózg tych podatkowych operacji – doradców biznesowych, księgowych, biegłych rewidentów i doradców podatkowych. Obstawiają każdą dużą transakcję, szukają luk prawnych i umożliwiają klientom legalne zapłacenie trochę mniejszych danin niż powinni. To właśnie dotknęło osobiście spotkało Stefana i 7 tysięcy podobnych jemu ekspertów.

Nagle znalazł się na nich kijek – ustawa o zawodzie biegłego rewidenta. Kiedy rok temu powstawał ten projekt, przepisy miały tylko dostosować polskie prawo do unijnej dyrektywy. Przy okazji okazało się, że rząd może nim utemperować kreatywność księgowych, przez których pieniądze nie trafiają do budżetu. W ustawie powstała “czarna lista zakazanych praktyk”, a na niej zakaz doradztwa podatkowego i tworzenia agresywnych optymalizacji podatkowych. To uderza w warty miliony złotych biznes podatkowy Wielkiej Czwórki – takich firm jak Deloitte, EY (dawniej Ernst & Young), KPMG a także PwC. 

Stefan ukończył prestiżowe studia, przez 10 lat zdawał egzaminy polskie i według brytyjskich standardów ACCA, potem musiał się odkuć. Nie robił nic innego jak wynajdował legalne sposoby obejścia podatków, przed którymi ostrzega dziś fiskus. – Brałem sprawozdanie finansowe klienta np. dużej spółki. Patrzyłem na liczby i pokazywałem: tutaj mogliście zaoszczędzić 30 milionów, tutaj należało inaczej rozliczyć transakcję i ochronić zysk przed podatkiem – tłumaczy. Kiedy klient-firma decydował się na optymalizacje, sztab ekspertów ruszał do boju. Opracowywał plan rejestracji zagranicznych spółek, zdobywał interpretacje podatkowe itd. Stefan zarabiał krocie, jego firma wystawiała wysokie rachunki za doradztwo, klient oszczędzał potężne kwoty – wszyscy poza ministrem finansów byli zadowoleni.

Płaćcie i płaczcie
Ta część biznesu to wyjaśnienie fenomenu, dlaczego zagraniczne firmy prawie nic nie zarabiają w Polsce i płacą tu niskie podatki. Opisywaliśmy historię polskiego prezesa, który płacąc uczciwie podatki zdobył “nagrodę frajera”.

– Komunikat Ministerstwa Finansów to ostrzeżenie: “nie chcemy żebyście robili takie transakcje”. Tymczasem jeszcze kilka lat temu były to zupełnie legalne działania. Dziś grozi się nam i klientom potencjalnymi kontrolami i karami. Takie ograniczenia brzmią tak, jakby Robertowi Kubicy zakazać startu na samochodzie z czterema kołami – twierdzi Stefan i skarży się na odbieranie mu chleba. 

26 maja na stronach ministerstwa ukazały się trzy ostrzeżenia w sprawie podatkowych machinacji. Fiskus przestrzega, że zastosowanie którejkolwiek z nich zostanie odczytane jako agresywne planowanie podatków i spotka się równie stanowczą odpowiedzią. Za rządowym serwisem branżowa poczta pantoflowa i Krajowa Izba Biegłych rewidentów podaje je dalej – “Słuchajcie, nie robimy tego”.

Nieoficjalnie mówi się, że izba biegłych rewidentów stała się bardziej wyczulona na ostrzeżenia Ministerstwa Finansów, bo sami biegli będący elitą ekspertów finansowych ledwo uratowali prestiż, wpływy i znaczenie własnej profesji. Jedna z wersji ustawy o ich zawodzie mówiła jeszcze niedawno o szerszym otwarciu zawodu, obowiązkowym dzieleniu się zleceniami i przychodami dużych firm z małymi podwykonawcami. Ostatecznie zadziałał lobbing konfederacji Lewiatan i Senat obszedł się łagodniej z biegłymi. – Ceną za zachowanie części przywilejów miało być powstrzymanie się od działań torpedujących budżet państwa – mówi członek KIBR.
Tomasz Molga
Źródło: NaTemat.pl

Polub Plportal.pl:

Tags: , ,


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

94 − 92 =

 

About publikator

Reklama

WSPARCIE: propublicobono-rp.org | ffon.pl