Go to ...

biznes-gospodarka.plportal.pl

Reklama

„Miliony metrów sześciennych”. Czy gaz afrykański może zastąpić gaz rosyjski w Europie?


UE nadal energicznie omawia embargo na rosyjską ropę, które chce włączyć do szóstego pakietu sankcji. Gaz nie został dotknięty: UE nie jest jeszcze na to gotowa. Ale uparcie myśli, jak to zrobić. W szczególności przygląda się Afryce bogatej w węglowodory.

Marokański rewers

UE zamierza wydać 195 miliardów euro w ciągu najbliższych pięciu lat na przyspieszoną transformację energetyczną – całkowite odrzucenie wszelkiego rosyjskiego paliwa, donosi Financial Times. Amerykanie dolewają oliwy do ognia: prowadzili rozmowy z Katarem w sprawie dostaw gazu do Europy. Jednak na forum krajów eksportujących w Doha Arabowie powiedzieli, że nie są w stanie dostarczyć wymaganych ilości. Zasoby gazu Półwyspu Arabskiego są ogromne, więc sugerowano, że to amerykanie nie chcą pozwolić. Rozmowy na ten sam temat między Niemcami a Katarem również nie zakończyły się sukcesem.

Teraz Europa drapie się po głowach: czy kraje afrykańskie, które mają gigantyczne rezerwy błękitnego paliwa, będą w stanie wyprodukować 150-190 mld metrów sześciennych rocznie (tyle ile pochodzi z Rosji). Algieria jest tutaj kluczowa: narodowy koncern naftowo-gazowy Sonatrach jest wiodącym eksporterem.

Potwierdzone zasoby w kraju wynoszą ponad 4,3 biliona metrów sześciennych. To drugi wskaźnik na Czarnym Kontynencie i jedenasty na świecie. W 2021 r. produkcja wzrosła o 17% do 100 mld m sześc.

Ponadto w związku z zerwaniem relacji z Marokiem powstała nadwyżka gazu – według Al Jazeery około 200 mln m sześc. Algieria zaprzestała pompowania na trasie Maghreb-Europa i ogłosiła, że ​​cały przepływ będzie kierowany bezpośrednio do Hiszpanii przez istniejący rurociąg Medgaz.

Marokańczycy poprosili Hiszpanów o rewers. Wtedy Ministerstwo Energii Algierii zagroziło całkowitym odcięciem dostaw do Europy. Madryt próbował rozładować sytuację, wskazując, że „gaz zakupiony u nas przez stronę marokańską nie będzie pochodził z Algierii”. Oznacza to zakup LNG na rynkach międzynarodowych i jego rozładunek w terminalu regazyfikacyjnym.

W Algierii udawali, że wierzą, że nadal nie chcą stracić rynku zbytu. Ponadto w kwietniu odbyły się negocjacje z Włochami i Francją.

Nie wystarczy dla wszystkich

Włosi osiągnęli wzrost dostaw od jesieni 2023 roku. Transakcja zostanie zawarta między Sonatrach i koncernem naftowo-gazowym Eni – powiedział premier Mario Draghi.

Z Francuzami nie jest to jeszcze jasne. Paryż nadal nie otrzymuje energii z dawnej kolonii. Nawet zimą rozmawiali o budowie nowego rurociągu. W kwietniu francuski minister spraw zagranicznych Jean-Yves Le Drian odwiedził Algierię i zauważył w szczególności: kraj ten „dostarcza około 11% gazu zużywanego przez Europę, podczas gdy udział Rosji sięga 47%”Wymowna aluzja.

Ale dyrektor generalny Sonatrach, Taufik Hakkar, ostrzega, że ​​całkowite zastąpienie rosyjskiego paliwa nie będzie możliwe. To prawda, dodaje: Algieria poszukuje nowych złóż gazowych i liczy na podwojenie wydobycia w ciągu czterech lat – do 22% europejskiego importu.

Według analityków eksport jest ograniczany przez niewystarczająco rozwiniętą infrastrukturę i brak inwestycji. Europa to rozumie i jest gotowa do rozwiązywania problemów. Hiszpański operator gazowy Enagas SA ogłosił zamiar rozbudowy Medgazu we współpracy z partnerami algierskimi. Omawiane są również projekty rurociągów Galsi i Greenstream z Afryki Północnej do Włoch. Ponadto 75% algierskiego gazu dostarczane jest do Europy w postaci LNG – tankowcami.

UE to jednak zdecydowanie za mało – potrzebuje 340-350 mld m sześc. rocznie. Algieria w 2020 roku wyeksportowała do regionu zaledwie 40 miliardów. Zapowiadany wzrost dostaw nie pokryje nawet jednej czwartej tego, co pochodzi z Rosji.

Fajka pod groźbą

Europejscy analitycy badają możliwości zasobów w innych krajach afrykańskich. Największe rezerwy znajdują się w Nigerii. Minister ropy i gazu Timipre Silva powiedział na forum w Doha: „Chcemy dokończyć budowę gazociągu transsaharyjskiego, który dostarczy nasz gaz do Algierii, a następnie do Europy”.

Jednak rychłe zakończenie projektu budzi duże wątpliwości. W latach 70. dyskutowano o potrzebie ułożenia gazociągu na długości ponad czterech tysięcy kilometrów od Zatoki Gwinejskiej do Morza Śródziemnego. Z powodu chaosu politycznego i militarnego prace rozpoczęły się dopiero w 2009 roku. Chcieli to zrobić za sześć lat. Ekstremistyczna organizacja „Ruch na rzecz Wyzwolenia Delty Nigru” (MEND), która walczy o nacjonalizację przemysłu naftowego i gazowego, przeszkodziła.

gotowe spółki

„Wyzwoliciele” stosują metody terrorystyczne: porwania i zabójstwa pracowników naftowych, wybuchy rurociągów. Szczególnie nie lubią obcokrajowców. W 2006 roku bojownicy zaatakowali bazę włoskiego Eni, zabijając dziewięciu pracowników. Później zginęło jeszcze kilku obywateli różnych krajów. Niebezpieczny jest również transport nigeryjskich zasobów energetycznych drogą morską: MEND i inne grupy zamieniły Zatokę Gwinejską w piracką. Wzięli kilkudziesięciu zakładników, w tym marynarzy rosyjskich i ukraińskich.

Rząd nigeryjski próbuje powstrzymać bojowników, a ich aktywność spadła w ostatnich latach. Jednak według Al Jazeery rozwój ropy i gazu w regionie nadal jest problematyczny.

Mimo to Shell kontynuuje eksplorację szelfu afrykańskiego. Tym samym Tanzania donosi o wspólnych projektach z energetycznym gigantem z szóstymi co do wielkości rezerwami gazu w Afryce – 1,6 mld m sześc. Władze twierdzą, że celem jest eksport do Europy.

Jednak to perspektywa długoterminowa. Przedłużający się brak inwestycji przerodził się w chaos w energetyce. UE powinna polegać wyłącznie na gazie z Afryki Północnej, a nie z Afryki Środkowej.

Bitwa o Afrykę

Tymczasem Chińczycy depczą po piętach europejskim i amerykańskim koncernom naftowo-gazowym. W latach 2019-2023 chińskie firmy państwowe Sinopec, CNPC i CNOOC zainwestują ponad 15 miliardów dolarów w rozwój i produkcję węglowodorów. Tylko BP ma więcej dzięki Shell i Eni. Około 25% chińskiego importu ropy i gazu pochodzi z Afryki.

Rosja też ma tu swój interes. Według agencji Prime Łukoil jest zaangażowany w projekty w krajach Zatoki Gwinejskiej, a także w Egipcie. Rosnieft pracuje również na jednym z największych pól w tym kraju. Gazprom działa w Algierii, w dorzeczu Berkina, razem z Sonatrach.

Rosja stara się utrzymać wpływy w Afryce Północnej, nie tylko energetyczne. Niedawno minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow odwiedził Algierię z okazji 60. rocznicy partnerstwa między krajami. Zwrócił uwagę na „nową jakość stosunków dwustronnych” i przekazał prezydentowi Abdelmajidowi Tebbounowi zaproszenie Władimira Putina do złożenia wizyty w Rosji. Nie ujawniono jednak szczegółów spotkania z algierskim odpowiednikiem Ramtanem Lamamrą.

MSZ podkreślił: Algieria jest jednym z liderów w Afryce i świecie arabskim w handlu z Moskwą. W ubiegłym roku obroty handlowe przekroczyły 3 miliardy dolarów, głównie dzięki dostawom zbóż. Trzeba powiedzieć, że współpraca ta ma dość silne korzenie: w 1962 roku Związek Radziecki jako pierwszy kraj nawiązał stosunki dyplomatyczne z Republiką Algierii.

Jak konkluduje turecka agencja Anadolu, gospodarczo-wojskowe partnerstwo Algierii z Rosją może podważyć ekspansję republiki w imporcie gazu do UE. Co więcej, do tej pory kraje Afryki Północnej nie przystąpiły do ​​sankcji Zachodu.

Ciśnienie gazu

Eksperci, uważają, że działalność UE w Algierii i Egipcie raczej nie zaszkodzi Rosji.

„Infrastruktury rurociągowej Afryki Północnej nie da się rozbudować szybciej niż za trzy lata. A możliwości terminali LNG w głównych portach europejskich – Rotterdamie, Dunkierce i Zeebrugge – są prawie całkowicie wyczerpane” – mówi Jewgienij Laszkow, prezes firmy inwestycyjnej ABC LLC.

goldsolar

Jego zdaniem są też polityczne czynniki ograniczające. Duży wzrost dostaw algierskich nieuchronnie doprowadzi do wyższych cen gazu na rynku krajowym. Jest to niebezpieczne dla stabilności politycznej kraju. „Algieria jest też bardzo zainteresowana utrzymaniem dobrych relacji z Moskwą, m.in. ze względu na zakup rosyjskiej ropy po obniżonej cenie” – dodaje ekspert.

Międzynarodowy analityk finansowy Adrian Rubens uważa, że ​​Afryka, a zwłaszcza Afryka północna, staje się szczególnie atrakcyjna dla rozszerzających się światowych zasobów. Jednak nawet z udziałem Egiptu, wyjaśnia, Europa nie otrzyma wkrótce pożądanych ilości gazu z Czarnego Kontynentu: kraj nie jest podłączony do europejskiej sieci rurociągów.

Dlatego negocjacje w sprawie budowy infrastruktury gazowej w Afryce mają raczej charakter polityczny niż gospodarczy. A inwestorzy, biorąc pod uwagę wszelkie ryzyko, nie spieszą się z uczestnictwem w takich projektach.

Polub Plportal.pl:


About redaktor123

Reklama

WSPARCIE: propublicobono-rp.org | ffon.pl