Go to ...

biznes-gospodarka.plportal.pl

Reklama

Koniec z kryterium niskiej ceny? Resort przedsiębiorczości zapowiada rewolucję w przetargach


Nowy projekt dotyczący Prawa zamówień publicznych (PZP) mieli się w sejmowych trybach. Zmiany mają zachęcić firmy do brania udziału w przetargach, a uproszczenie przepisów i zwiększenie roli prezesa Urzędu Zamówień Publicznych wpłynąć na większą przejrzystość. Obecne przepisy po wielokrotnych modyfikacjach sprawiały, że małe firmy unikały brania udziału w tego typu postępowaniach. Okazuje się, że gra jest warta świeczki, bo w ramach PZP na rynek w ubiegłym roku wpłynęło ponad 200 mld zł.

W 2018 roku w ramach procedury zamówień publicznych wydano w Polsce 202 mld zł
Nowa ustawa dotycząca PZP ma wejść w życie od 2021 roku
Przepisy mają wzmocnić rolę prezesa Urzędu Zamówień Publicznych
Ustawa o PZP kładzie nacisk na innowacyjność i efektywność
Paweł Bednarz, Business Insider Polska: Co jest największym problemem, jeśli chodzi o dotychczasowe przepisy dot. zamówień publicznych?
Marek Niedużak, wiceminister przedsiębiorczości i technologii: Problemów z obecnie obowiązującym Prawem zamówień publicznych jest sporo. Jest ono bardzo niespójne, bo było nowelizowane kilkadziesiąt razy. Jest też poważny kłopot z tym, jak te przepisy funkcjonują w praktyce. Przykładem jest bardzo niska konkurencyjność – w przypadku połowy zamówień do przetargu startuje tylko jedna firma, a średnio – tylko nieco ponad dwie. A mówimy przecież o największym obszarze inwestycji w Polsce – w ubiegłym roku wartość zamówień publicznych przekroczyła u nas 200 mld zł, rok wcześniej było to 167 mld zł. Nie ma drugiego takiego strumienia pieniędzy, który idzie do gospodarki.

Mamy więc rynek, na którym wydajemy ogromne pieniądze, ale polscy przedsiębiorcy – w ogromnej mierze – są na nim nieobecni, nie chcą zarabiać na relacjach handlowych z państwem. To ogromny problem, bo firmy mogłyby na tym korzystać i dzięki temu rosnąć. Dodatkowo niska konkurencyjność powoduje, że tracą również zamawiający, którzy nie mają z czego wybierać. Z jednej strony mamy więc przepisy, które są niespójne, a z drugiej – praktykę rynkową, która jest głęboko niesatysfakcjonująca. Dlatego wszyscy się zgadzają, że potrzeba nowych reguł, nowego PZP.

Z czego wynika niska konkurencyjność?
To bardzo złożone zjawisko. Przykładowo małe firmy często nie chcą startować w przetargach, bo brakuje im dużych rezerw finansowych do tego, by przetrwać realizację kontraktu i dopiero na końcu odebrać zapłatę.

A podmioty, które biorą udział w przetargach, najbardziej wyspecjalizowały się w procedurze i po prostu zrobiły z tego swój sposób na życie?
Faktycznie są firmy, które wyspecjalizowały się w zamówieniach. Znają się na tym, mają ludzi, prawników, know-how i przetarte ścieżki w odwołaniach do KIO.

Na co biznes zwracał uwagę w trakcie prac? Jak wyglądała ścieżka dochodzenia do tych przepisów?
Prace nad projektem trwały ponad 2,5 roku. To prawo było bardzo długo i rzetelnie konsultowane. Najpierw wystartowaliśmy z „Koncepcją nowego Prawa zamówień publicznych” – był to opis tego, co chcemy osiągnąć. Poddaliśmy ten dokument pod konsultacje. Dopiero potem napisaliśmy projekt ustawy. Bardzo szeroko go uzgadnialiśmy i konsultowaliśmy. Dostaliśmy setki stron uwag. Bardzo poważnie podeszliśmy do ich przepracowania. To między innymi dlatego projekt spotyka się z pozytywnym odbiorem i uczestników rynku, i ekspertów. Zyskał pozytywną opinię Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Zaakceptowała go też Rada Dialogu Społecznego, w której zasiadają zarówno pracodawcy, jak i pracownicy.

A w jaki sposób sytuacja ma się zmienić?
Zacznijmy od tego, że zamawiający mają zacząć budować zdolność głębszej analizy tego, co dokładnie chcą zamówić. Służyć temu będzie polityka zamówieniowa. Taka praktyka stosowana jest np. w Banku Światowym. To się opłaca – dane wskazują na to, że dobre przygotowanie przetargu może przynieść nawet do 30 proc. oszczędności.

Poza tym wprowadzimy uproszczoną procedurę dla zamówień o wartości poniżej progów UE. A także katalog klauzul abuzywnych, czyli niedozwolonych. Z kolei dla MŚP ważne jest to, że zamówienia będzie można dzielić i że płatności – w przypadku dłuższych umów – będą realizowane w częściach i zaliczkowane. Oprócz tego zadbamy o interesy podwykonawców – umowy z nimi mają być równie korzystne, jak te z wykonawcami. Obniżymy również opłaty sądowe za skargi.

Co z waloryzacją przetargów?
Przewidujemy nowe zasady waloryzacji wynagrodzenia. Musi się ona mieścić w pewnych granicach, wyznaczanych przez prawo unijne. Z jednego z orzeczeń jasno wynika, że waloryzacja nie może służyć do obejścia PZP. Przy waloryzacji istotne jest też jasne określenie – jeszcze przed zawarciem umowy – zasad obowiązujących obie strony. Jako reprezentant strony publicznej byłbym gotów powiedzieć, że z waloryzacji płyną korzyści. Lepiej jest na przejrzystych zasadach, jeśli będzie taka konieczność, zapłacić trochę więcej wykonawcy, niż doprowadzić do sytuacji, w której ten poddaje się całkowicie i schodzi z placu budowy, nawet kosztem kar umownych. W takim przypadku trzeba przecież rozpisać nowy przetarg, który z reguły kosztuje już dużo więcej. Efekt jest taki, że płacimy wyższą cenę, a przedmiot zamówienia mamy oddany do użytku o wiele później.

Nowe przepisy redefiniują również rolę prezesa Urzędu Zamówień Publicznych.
Rolą prezesa UZP powinno być inspirowanie dobrych praktyk na rynku. Dlatego chcemy, żeby w urzędzie powstawały np. wzory dokumentów i opisy dobrych praktyk. Dodatkowo w urzędzie powstanie specjalna infolinia dot. zamówień. Duzi zamawiający są w stanie sobie poradzić z zamówieniami, ale większość zamówień realizują samorządy. Wzorcowe dokumenty przygotowane przez UZP ułatwią im życie i dadzą większe poczucie bezpieczeństwa.

Czego się obawiają?
Zamawiający narzekają na to, że na rynku panuje mania kontroli – wszyscy wszystkich po kolei kontrolują. Dlatego w projekcie znalazły się wspólne przepisy dla organów kontrolujących zamówienia oraz stworzono platformę wymiany informacji pomiędzy nimi – Komitet ds. Kontroli w Zamówieniach Publicznych.

Chcecie też wprowadzić zmiany w Krajowej Izbie Odwoławczej i stworzyć, od zera, całkiem nowy sąd.
Tak. Zależy nam na podniesieniu jakości procedur odwoławczych w KIO. Chcemy, żeby skład orzekający był trzyosobowy, bo trudne sprawy, np. w procedurze cywilnej, w sądach rozstrzygają składy kolegialne. A przecież w przypadku zamówień nawet małe przetargi są często warte kilkaset tysięcy złotych.

Wzmocnienie roli KIO i zwiększenie liczebności składów orzekających zapewni bardziej dogłębną analizę poszczególnych spraw, a to z kolei powinno się przysłużyć poziomowi orzecznictwa.

W projekcie zakładamy też utworzenie jednego sądu ds. zamówień publicznych, w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Dzisiaj odwołania od orzeczeń KIO rozpatrują sądy okręgowe w całym kraju. Jednak brakuje w nich sędziów wyspecjalizowanych w kwestii zamówień. W efekcie często jest tak, że w sprawie dot. zamówienia publicznego decyduje sędzia, który na co dzień zajmuje się innymi sprawami. To powoduje, że orzecznictwo dot. zamówień jest mocno rozbieżne. Powołanie wyspecjalizowanego sądu to nasza recepta na ten problem.

Onet: W nowej ustawie o PZP MPiT sporo uwagi poświęca też mediacji.

M.N.: Mediacje są niezwykle ważne. Strona publiczna ma niską skłonność do zawierania ugód, choć powoli zmienia to m.in. nasza nowela KPA sprzed dwóch lat. Z kolei w projekcie nowego PZP jest procedura mediacyjna, która ma zachęcać do polubownego załatwiania spraw, przy wsparciu Prokuratorii Generalnej RP. Jestem głęboko przekonany, że nawet jeśli kilka spraw rocznie będzie się kończyło ugodą, a nie w sądach, to będzie to duża oszczędność. Jest takie powiedzenie, że najgorsza ugoda jest lepsza niż najlepszy wyrok. Nikt nie chce sądzić się latami, a z punktu widzenia zamówień publicznych ugoda daje nadzieję na ponowny powrót wykonawcy do realizacji kontraktu.

PZP wprowadza również zasadę efektywności. Czy chodzi tutaj o odejście od paraliżującego kryterium ceny?
Obecnie stosowanie kryterium najniższej ceny nie wynika z przepisów, a przede wszystkim z praktyki i poziomu kultury prawnej albo nawyków ludzi. Choć kryterium ceny samo w sobie wcale nie musi być złem, bo to przecież zależy od konkretnego zamówienia. Bardzo często zdarza się tak, że najbardziej efektywne jest właśnie to, co jest najtańsze. W kryterium efektywności chodzi zaś przede wszystkim o to, by wybrać produkt jak najwyższej jakości za rozsądną cenę. Dzięki niemu możemy wziąć pod uwagę również przewidywane koszty związane z późniejszą eksploatacją (np. maszyn czy samochodów). Jednak zdaję sobie sprawę z tego, że zmiana prawa to tylko jeden z elementów tego procesu. Ważne będzie tu również wspomniane już wsparcie instytucji, przede wszystkim prezesa UZP, a także stabilne orzecznictwo. To wszystko z czasem będzie się przekładać na odejście od dyktatu najniższej ceny.

Onet: W nowej ustawie PZP pojawia się też większy nacisk na wzrost innowacyjności. W jaki sposób?

M.N.: Przyczyni się do tego właśnie kryterium efektywności i dokument kierunkowy w postaci polityki zakupowej państwa, która wyznaczy cele np. w kwestii innowacji czy zielonych zamówień. Ustawa – poprzez odwołanie się do efektywności oraz nową rolę prezesa UZP – otworzy pole dla innowacji. Prezes, korzystając z nowych narzędzi, które da mu ustawa, będzie mógł zarysować, jak powinno przeprowadzać się zamówienia, by w przypadku wątpliwości zamawiający mieli się do czego odwołać.

Jak teraz będzie wyglądać ścieżka legislacji?
Ministerstwo już ten projekt „wypuściło z rąk”. Po przyjęciu przez rząd jest teraz w Sejmie. Zaproponowaliśmy wejście ustawy w życie 1 stycznia 2021 r. To poważna zmiana i chcemy, by uczestnicy rynku mieli czas na to, żeby się do niej przygotować. Poza tym nie chcielibyśmy zmieniać reguł gry w trakcie trwania unijnej perspektywy budżetowej.
Paweł Bednarz
Źródło: businessinsider.com

Polub Plportal.pl:

Tags: ,


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

25 − = 21

About koscielniakk

Reklama

WSPARCIE: propublicobono-rp.org | ffon.pl