Go to ...

biznes-gospodarka.plportal.pl

Reklama

Dlaczego tylu małych inwestorów korzysta z aplikacji do handlu akcjami?


Zdjęcie: Andrea Ion wciągnęła się w inwestowanie dzięki małym prowizjom

Z nagłym przypływem wolnego czasu, 25-letnia mieszkanka Londynu, Andreea Ion, dołączyła do dwóch portali giełdowych na początku pandemii koronawirusa.

Mój chłopak i ja nagle utknęliśmy w malutkim mieszkaniu w Londynie i uznaliśmy, że musimy coś zrobić, bo inaczej zwariujemy” – wspomina.

W ciągu ostatniego roku młodsi inwestorzy, tacy jak Ion, zalali internetowe platformy handlu akcjami takie jak eToro, Freetrade i Robinhood.

Ona i jej chłopak Jamie publikują teraz razem posty o swoich inwestycjach na Instagramie.

Jesteśmy świadkami ery, w której każdy może po prostu zacząć inwestować i zarabiać dużo pieniędzy za pomocą swojego telefonu, przy niemal zerowych opłatach za transakcję” – mówi Ion, która do 18 roku życia mieszkała w Rumunii, a niedawno ukończyła studia magisterskie na Uniwersytecie Cambridge.

Ale czy ta fala nowych inwestorów to dobra rzecz?

Adam Dodds, dyrektor naczelny Freetrade przekonuje, że zaangażowanie w handel akcjami jest dobre dla uczestników: „Można to porównać do zdrowego odżywiania lub ćwiczeń fizycznych. To zdrowy nawyk”, mówi.

Z pewnością jest zdrowy dla jego firmy.

Liczba zarejestrowanych klientów Freetrade wzrosła sześciokrotnie w 2020 roku, skacząc z 50.000 w styczniu do ponad 300.000 w grudniu oraz do 700.000 obecnie.

Prawie 60% z nich określa się jako inwestujący po raz pierwszy, a ich średni wiek wynosi 31 lat. Kobiety stanowią obecnie jedną czwartą inwestorów na platformie, w porównaniu do 13% rok temu.

Te zmiany dotyczą nie tylko Freetrade. Inne platformy również odnotowały wzrost liczby nowych klientów. W 2020 roku, Robinhood zyskał 3 miliony użytkowników, co stanowi wzrost o 30%, a eToro kolejne 5 milionów – wzrost o prawie 40%.

Jednym ze sposobów, w jaki aplikacje handlowe obniżyły wymagania wobec angażujących się w inwestowanie jest frakcjonalizacja, która pozwala użytkownikom na zakup ułamków całych akcji.

Na przykład, jedna akcja Tesli Elona Muska kosztowała w styczniu 880 dolarów, choć obecnie wynosi około 688 dolarów.

Dla niektórych inwestorów, kupno jednej akcji oznaczałoby wykorzystanie wszystkich dostępnych funduszy. Tak więc, kupno ułamka wartościowego udziału pozwala małym inwestorom na inne inwestycje i rozłożenie ryzyka.

Jednocześnie ten pęd do inwestowania budzi obawy niektórych osób. Constantin Gurdgiev, profesor ekonomii w Trinity College w Dublinie, zwraca uwagę, że internetowe fora dyskusyjne i media społecznościowe mogą wywierać różnego rodzaju presję na niedoświadczonych inwestorach.

Mogą oni łatwiej dać się przekonać do przyłączenia się do grupy inwestorów i kupienia jednej przecenionej akcji, a niższe koszty mogą zachęcić ich do wydawania więcej niż to konieczne.

Zarządzanie ryzykiem i analiza słabną, a górę bierze strach przed przegraną – mówi profesor Gurdgiev.

Badania pokazują, że zwiększony dostęp do handlu akcjami oraz przekonanie o niższych kosztach, jakie oferują te platformy, prowadzi do podejmowania nadmiernego ryzyka i nadmiernego handlu przez inwestorów detalicznych” – twierdzi profesor.

Dla niektórych handel może stać się nawet uzależniający.

W tej nowej erze handlu pojawiły się również tzw. akcje memowe, czyli akcje Reddit – jest to akcja, która stała się przedmiotem wzmożonej uwagi mediów społecznościowych.

Sprzedawca detaliczny gier wideo, GameStop, jest być może najbardziej znanym przykładem. W styczniu cena akcji tej firmy skoczyła z 17,25 USD do 483 USD, po tym jak osoby udzielające się na forum Reddit o nazwie wallstreetbets zachęcały inwestorów do kupna udziałów.

“Szczerze mówiąc, myślę, że jeszcze się to powtórzy” – mówi Lewis Harding, 23-latek z Leeds, który prowadzi bloga o inwestowaniu.

Uważa, że inwestorzy powinni ukończyć darmowe szkolenie po zarejestrowaniu się na platformie handlu akcjami, zanim będą mogli zacząć inwestować.

Poprzednia fala tzw. inwestorów detalicznych pojawiła się w latach 90-tych w USA.

Internetowi brokerzy tacy jak E*Trade i Ameritrade pojawili się na serwisach takich jak CompuServe i America Online.

Ich prowizje, wynoszące od 5 do 7 dolarów za transakcję, były znacznie niższe niż prowizje maklerów o ugruntowanej pozycji w tamtym czasie, otwierając rynek dla mniejszych inwestorów.

Wiele z popularnych teraz aplikacji do handlu akcjami zmniejszyły prowizje handlowe do zera, otwierając ten świat dla inwestorów, którzy nie dysponują dużym budżetem.

Jednak sposób, w jaki aplikacje handlowe zarabiają ma też swoich krytyków. Wiele z tych aplikacji osiąga zyski poprzez “płatności za przepływ zleceń”.

Amerykański Robinhood (być może najbardziej znana z nowych platform transakcyjnych) oraz inne platformy sprzedają swoje zlecenia większym firmom, tzw. animatorom rynku, które płacą do jednego centa za zrealizowanie akcji.

Podczas gdy proces ten pozwala aplikacjom oferować swoim klientom darmowy handel, oznacza to, że im więcej ich klienci handlują, tym więcej pieniędzy platformy handlowe zarabiają od animatorów rynku.

Istnieje więc silna zachęta, aby skłonić swoich inwestorów do bardziej aktywnego handlu, co niekoniecznie leży w ich najlepszym interesie.

W niektórych krajach, w tym w Wielkiej Brytanii i Kanadzie, płacenie za przepływ zleceń nie jest w ogóle dozwolone.

Amerykański regulator rynków finansowych, Securities and Exchange Commissioner, jest w trakcie badania tej praktyki.

Bada również, które aplikacje zachęcają do kupna większej ilości akcji poprzez alerty e-mail, podpowiedzi i inne tego typu narzędzia.

Jak więc aplikacje handlowe, które oferują darmowy handel, zarabiają pieniądze w Wielkiej Brytanii, gdzie nie mogą sprzedawać swojego przepływu zleceń?

Freetrade zarabia poprzez dawanie inwestorom możliwości przejścia z darmowej platformy do wersji premium z większą ilością funkcji, mówi Dodds.

Ludzie wiedzą za co płacą. Nie jest tak, że wszystko jest za darmo, a potem zauważają ukryte opłaty” – mówi.

Jednocześnie argumentuje, że handel bez prowizji jest ważny dla demokratyzacji inwestycji, tj. otwarcia ich dla mniejszych inwestorów.

Naprawdę nie można zainwestować 100 funtów miesięcznie w osiem czy dziewięć akcji, kiedy płaci się 10-12 funtów prowizji od każdej transakcji” – mówi.

Tymczasem Ion i jej chłopak mają nadzieję, że inwestowanie w akcje pomoże im wyprowadzić się z ich małego londyńskiego mieszkania i zgromadzić depozyt na pierwszy dom.

W pewnym sensie zdaliśmy sobie sprawę, że żyjąc z naszych pensji prawdopodobnie nie zajdziemy daleko, biorąc pod uwagę inflację” – mówi.

Autor: Padraig Belton / tłum. Karolina Schittko

Źródło: https://www.bbc.com/news/business-57466918

Polub Plportal.pl:


About redaktor

Reklama

WSPARCIE: propublicobono-rp.org | ffon.pl