Go to ...

biznes-gospodarka.plportal.pl

Reklama

Czas zatrzymać rabunkową reprywatyzację


reprywatyzacja
Wciąż nie wiadomo, kiedy wreszcie staną przed sądem urzędnicy odpowiedzialni za bezprawne oddawanie warszawskich nieruchomości.

Bezprawne decyzje reprywatyzacyjne, od lat podejmowane w Warszawie, wywołują coraz większe protesty rozmaitych środowisk. Ostatnio, stowarzyszenie Miasto Jest Nasze zwróciło uwagę, że władze Warszawy, łamiąc przepisy, podjęły próbę zwrotu kolejnej stołecznej nieruchomości. Ujawnienie tego naruszenia prawa sprawiło, że urzędnicy musieli tym razem wstrzymać procedury reprywatyzacyjne. Miejmy nadzieję, że nie będzie to tylko taktyczna przerwa, trwająca do czasu, kiedy cała sprawa ucichnie?

Polska już raz oddała

Tym razem zwrócona miała być działka, stanowiąca ekwiwalent za teren przy ul. Foksal, gdzie znajduje się boisko należące do liceum ogólnokształcącego. Chodziło o to, żeby boisko zostało tam gdzie jest, natomiast w zamian za nie, miasto chciało oddać inną działkę położoną w samym centrum miasta. Działkę miał otrzymać oczywiście nie potomek dawnych właścicieli lecz człowiek skupujący roszczenia reprywatyzacyjne. To typowe, że w Warszawie często oddaje się nieruchomości osobom, nie mającym nic wspólnego ze spadkobiercami. Gdyby wszystko poszło zgodnie z planem, człowiek skupujący roszczenia otrzymałby teren w najściślejszym centrum stolicy, warty grube miliony. Zwrot przez miasto innej działki w zamian za teren przy ul. Foksal, stanowiłby złamanie przepisów ponieważ przed wojną większościowym udziałowcem spółki do której należała działka przy Foksal, był obywatel amerykański. Tymczasem, na mocy umowy odszkodowawczej, zawartej przez władze PRL z rządem USA, państwo amerykańskie otrzymało już od Polski pieniądze na wypłatę odszkodowań obywatelom amerykańskim za mienie, które zostało znacjonalizowane w Polsce po II wojnie światowej. W związku z tym, polski urzędnik zwracający dziś nieruchomość albo wypłacający odszkodowanie obywatelowi amerykańskiemu, jego potomkowi lub osobie która kupiła od niego roszczenie reprywatyzacyjne, łamie prawo w sposób oczywisty i świadomy. Powstanie też oczywiście podejrzenie, że być może robi to skuszony obietnicą korzyści materialnej.

Łamanie przepisów znanych od lat

Transakcje reprywatyzacyjne w Warszawie przygotowuje Biuro Gospodarki Nieruchomościami którego dyrektorem jest od lat Marcin Bajko. I dyr. Bajko, i podlegli mu urzędnicy oczywiście doskonale wiedzą o umowach odszkodowawczych zawartych przez Polskę nie tylko ze Stanami Zjednoczonymi lecz i z innymi państwami zachodnimi. Wiedzą też oni, że przed rozpoczęciem reprywatyzacji trzeba sprawdzić obywatelstwo osoby, której nieruchomość została znacjonalizowana po II wojnie. Jeśli była ona obywatelem jednego z państw, z którymi Polska zawarła umowy odszkodowawcze, nie wolno tej osobie oddawać działki ani wypłacać odszkodowania. Nie wolno też oddawać działki ani wypłacać odszkodowania jeśli nie zostało ustalone obywatelstwo osoby, która utraciła nieruchomość po II wojnie. Wszystko to jest oczywiste, jasne i wiadome od lat. Jednak władze Warszawy wciąż przeprowadzają transakcje reprywatyzacyjne łamiąc te i wiele innych przepisów.

Najpierw CBA, potem prokurator

Może istnieć uzasadnione przypuszczenie, że prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz Waltz, dyrektor Marcin Bajko, oraz podlegli im urzędnicy, podczas reprywatyzacji dopuścili się przestępstw. Niestety z niewiadomych powodów, prokuratura nie zajęła się dotychczas reprywatyzacją w Warszawie. Członkowie Stowarzyszenia Miasto jest Nasze uważają, że reprywatyzacyjne nieprawidłowości w stolicy, powodujące iż mienie publiczne wielkiej wartości przechodzi za darmo i bezprawnie w ręce prywatne, stanowią „zadziwiający zbieg okoliczności”, albo „świadome działanie na szkodę miasta” podejmowane przez stołecznych decydentów w imieniu handlarzy roszczeń. Pojawiają się opinie, że dyr. Marcin Bajko jest skompromitowany i powinien odejść, zaś reprywatyzację musi zbadać Centralne Biuro Antykorupcyjne. Być może wejście CBA do warszawskiego Biura Gospodarki Nieruchomościami będzie pierwszym krokiem mogącym prowadzić do przywrócenia przestrzegania przepisów podczas procedur reprywatyzacyjnych. Tyle, że pojedyncza akcja CBA tu na pewno nie wystarczy. Konieczna jest analiza każdej decyzji reprywatyzacyjnej podjętej przez władze Warszawy. Dopiero to pozwoliłoby pokazać jak naprawdę wyglądało łamanie prawa przy tych działaniach – czego wierzchołek widać w pojawiających się co i raz informacjach o kolejnych bulwersujących sprawach.

Na zasadzie Katona

O bezprawnej i niewykluczone, że przestępczej warszawskiej reprywatyzacji, od lat jako pierwsze pisały i nadal piszą dwa lewicowe pisma – tygodnik „Przegląd” oraz dziennik „Trybuna”. „Trybuna”, na zasadzie Katona mówiącego o Kartaginie, od lat też powtarza – i czyni to także i teraz – że dyrektor Marcin Bajko oraz prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz powinni stanąć przed sądem karnym, za swoje działania i zaniechania związane warszawską reprywatyzacją. Ciekawe, kiedy wreszcie?

Artykuł ukazał się w „Dzienniku Trybuna”

Autor: Andrzej Dryszel

Polub Plportal.pl:

Tags:


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

78 − = 77

 

About publikator

Reklama

WSPARCIE: propublicobono-rp.org | ffon.pl