Go to ...

biznes-gospodarka.plportal.pl

Reklama

Klienci Amber Gold chcą odszkodowania za głupotę. Kto mi zapłaci, gdy utopię pieniądze w bukmacherce



Najpierw profesor Polskiej Akademii Nauk wezwał ministra sprawiedliwości, by pomógł mu odzyskać środki, które stracił w trzech piramidach finansowych. Teraz poszkodowani przez Amber Gold pozywają państwo i domagają się grubych milionów odszkodowania. Tylko dlaczego wszyscy podatnicy mają płacić za głupotę i naiwność kilkudziesięciu tysięcy Polaków? – Jak ktoś kupuje nowego Mercedesa klasy S za 100 tys. zł, musi wiedzieć, że pewnie kradziony. Tak samo nierealna była obietnica 14 proc. zysku – mówi naTemat ekonomista prof. Robert Gwiazdowski.

Klienci Amber Gold chcą dowieść przed sądem, że do tego, iż w piramidzie finansowej utopili ponad 660 mln zł, przyczyniły się zaniechania i błędy ze strony organów władzy publicznej. Jak twierdzą, gdyby państwo zadziałało tak, jak powinno, nie byłoby ich szkody finansowej, a działalność firmy Marcina P. ukrócona zostałaby na długo przed wybuchem afery.

Dowody? M.in. raport opublikowany w ubiegłym roku przez Komitet Stabilności Finansowej. Wynika z niego, że wyłudzenie pieniędzy rzeczywiście umożliwiła bierność prokuratury, Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralnego Biura Śledczego.


Bez ochrony państwa

To nie pierwszy raz, kiedy publicznie podnoszona jest kwestia odpowiedzialności państwa za los oszukanych klientów Amber Gold. Jak pisaliśmy tydzień temu, z publicznym apelem do prezydenta i ministra sprawiedliwości wystąpił 88-letni Szymon Pilecki, profesor Polskiej Akademii Nauk i odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi pułkownik Wojska Polskiego. Wraz z żoną stracił majątek inwestując w trzy instytucje finansowe: Warszawską Grupę Inwestycyjną, Finroyal i w końcu Amber Gold.

„Wydawało się nam, że w państwie prawa pod ochroną instytucji do tego powołanych coś takiego nie może nastąpić” – skarżył się, apelując do ministra, by pomógł mu w „odzyskaniu strat powstałych nie na skutek działań wojennych, powodzi czy trzęsienia ziemi” ale na skutek tego, że „instytucje państwowe nie są wystarczająco skuteczne”.

Te dwie sprawy spotkały się z identyczną reakcją internautów, którą można streścić tak: państwo nie powinno płacić odszkodowania za naiwność ludzi, którzy wierzą w kilkunastoprocentowy zysk, gdy banki oferują lokaty z zyskiem na poziomie 5 proc.. Ewentualne zaniechania instytucji swoją drogą, ale pierwsza i podstawowa sprawa to zdrowy rozsądek. Za jego brak, tak jak w przypadku wielu giełdowych graczy czy klientów firm bukmacherskich, nie można obwiniać kogoś innego.


Z Amber Gold jak z kradzionym Mercedesem

Jak mówi prof. Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha, pozew poszkodowanych jest bez szans na powodzenie.

– Sukces klientów w sporze z mBankiem o spready przyczynił się do eskalacji różnych pozwów i teraz wszyscy lecą po odszkodowania. Większość ludzi szła do AmberGold, jak do kasyna. Szli wygrać te 14 proc.. O ile ktoś może być w stanie udowodnić, że został oszukany przez Amber Gold, o tyle nie da rady, że była w tym wina państwa – podkreśla.

A co ze wspomnianym raportem Komitet Stabilności Finansowej? – Prokuratura przecież umorzyła postępowania, a sam raport nie jest bezwzględnym dowodem w całej sprawie. Jest argumentem, ale nie dowodem. A przecież są też inne raporty, jak choćby Komisji Nadzoru Finansowego, która ostrzegała klientów przed Amber Gold – dodaje.

Prof. Gwiazdowski jest zdania, że rolą państwa nie jest powstrzymywać obywateli przed naiwnymi działaniami. – Jak ktoś przychodzi i chce sprzedać za 100 tys. zł Mercedesa spod igły i to klasy S, to wiadomo, że albo kradziony albo jakiś inny podstęp. Nie ma najmniejszych powodów, by na rynku finansowym nie stosować tych samych standardów. A już skandalem jest, że ktoś się domaga odszkodowania za naiwność ode mnie, czyli podatnika – podkreśla ekonomista.

Obywatel zmanipulowany
Tak naprawdę cała dyskusja toczy się właśnie wokół tego, czy instytucje państwowe ponoszą odpowiedzialność za to, że obywatel stracił pieniądze podejmując wysokie, wręcz hazardowe ryzyko. Zdaniem pokrzywdzonych jednak, nieprawidłowości przy rejestracji i działalności Amber Gold powinny wymusić działanie państwa – i wtedy nie mówilibyśmy o utopionych pieniądzach. Poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk przekonuje do tego, że wielu osób nie można oceniać jako naiwnych tylko dlatego, że inwestowały w Amber Gold – m.in. osób starszych.

– Ja mam wykształcenie ekonomiczne i gdybym zobaczył, że ktoś oferuje 14 proc. zysku, uznałbym to za kompletnie nierealistyczne i z dużym prawdopodobieństwem wyłudzenia. Ale nie wszyscy są ekonomistami. Nie można winić np. starszych ludzi, którzy widzieli, że firma działa na olbrzymią skalę i tak samo się reklamuje. Gdyby mowa była o małym parabanku, który oszuka kilkanaście osób, to co innego. Ale tutaj mieliśmy wielką i głośną machinę. Mimo to nie było reakcji państwa – komentuje w rozmowie z naTemat Zbigniew Kuźmiuk, poseł PiS.

Kuźmiuk nie ma wątpliwości, że sądy, prokuratura i nadzór finansowy ponoszą winę w sprawie piramidy finansowej. – Nawet kiedy te instytucje wiedziały, że działalność Amber Gold jest co najmniej wątpliwa, jeśli nie przestępcza, nie było zdecydowanej reakcji, ani uświadomienia klientów. Ostrzeżenia przed Amber Gold gdzieś wisiały, ale nie wszyscy musieli o nich wiedzieć – zaznacza.

Czy ofiary firmy Marcina P. mają szanse na odszkodowania? – Jeśli argumentacja będzie szła w stronę skali działalności parabanku i braku reakcji państwa, to uważam, że tak – stwierdza.
Michał Gąsior
Źródło: NaTemat.pl

Polub Plportal.pl:

Tags:


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

44 − = 41

 

About publikator

Reklama

WSPARCIE: propublicobono-rp.org | ffon.pl