Go to ...

biznes-gospodarka.plportal.pl

Reklama

Wojny kryptowalutowe będą toczone między państwem, a sektorem prywatnym – przewiduje ekspert z USA


To nie koniec dawno nie widzianych wojen walutowych. Nadchodzą nowe. Tym razem będą to wojny kryptowalutowe, toczone przez państwa i sektor prywatny – wróży Tho Bishop, analityk Mises Institute.

Wojny walutowe to pochodna konkurencji międzynarodowej. Miały one miejsce wtedy, gdy państwa (imperia) dążyły do realizacji swoich interesów narodowych poprzez rynek walutowy. Zazwyczaj chciały to osiągać poprzez dewaluację (obniżenie wartości) swojej waluty.

Teraz nadchodzą wojny walutowe w nowej odsłonie. To będą wojny kryptowalutowe. Na polu bitwy zmierzą się państwa, które stworzą swoje własne waluty wirtualne, oraz prywatne „mennice” – stwierdził niedawno w swoim felietonie Tho Bishop, analityk Mises Institute.

Państwa chcą mieć swoje waluty wirtualne

Bishop w swoim felietonie zauważył, że coraz więcej państw podejmuje próby stworzenia swojej własnej kryptowaluty. Jedną z najgłośniejszych do tej pory prób podjęła Islandia – i spaliła ona na panewce. Teraz zabiera się za to m.in. Rosja.

Chcemy stworzyć KryptoRubla z jednego podstawowego powodu: jeśli my pierwsi go nie zrobimy, to wyprzedzą nas sąsiedzi, z Azji lub Europy – powiedział kilka dni temu Mikołaj Nikiforov, minister ds. technologii komunikacyjnych Federacji Rosyjskiej.

Przypomnijmy, że Ludowy Bank Chin również podejmuje próbę uruchomienia własnej kryptowaluty. Według przedstawicieli tej instytucji, waluta wirtualna będzie niezwykle praktyczna podczas przyznawania państwowych dotacji (będzie umożliwiała kontrolowanie na co i kiedy dotacje są wydawane).

Dużo dzieje się również w mniejszych, lub mniej znaczących, krajach. Własną walutę wirtualną emCash uruchomił niedawno Dubaj.

Nad własną walutą wirtualną pracuje już także Estonia.

Jeśli banki centralne chcą, by ich pieniądze wciąż były masowo używane, muszą zapewnić wyższą jakość usług. Nadchodzą czasy potężnej konkurencji na rynku walutowym pomiędzy pieniądzem państwowym a prywatnymi walutami wirtualnymi – stwierdził niedawno ekonomista prof. Jesús Fernández-Villaverde na łamach portalu VoxEU.

Kilka tygodni temu analizę na temat sensowności tworzenia przez banki centralne własnych kryptowalut opublikował Bank Rozrachunków Międzynarodowych (BIS.

Politycy i bankierzy z całego świata zauważyli już, że nadchodzi rewolucja w płatnościach. I chcą się do niej jak najlepiej przygotować – uważa analityk Mises Institute.

Cisza przed kryptowalutową burzą

Według Bishopa, państwowe waluty wirtualne nie będą się jednak cieszyły wielkim powodzeniem. A to oznacza, że państwa zaczną coraz mocniej kontrolować i nadzorować rynek kryptowalut.

Chodzą słuchy, że rząd Chin, który we wrześniu zamknął kilka giełd kryptowalutowych, chce je przywrócić do życia, ale już w nieco innym kształcie. Będą one podlegały jego ścisłej kontroli i nadzorowi. To jest to samo zjawisko, które widać w podejściu rządów do kont bankowych i gotówki. Rządy wolą, aby jak najwięcej firm i osób korzystało z kont, bo konta są łatwe do monitorowania. Z pewnością wszystko zmierza do tego, by państwa mogły pobierać podatki z kont utworzonych na giełdach kryptowalutowych – tłumaczy Bishop.

Bishop nie wyklucza, że sporej części ludzi spodoba się nadzór państwa nad rynkiem kryptowalutowym. W Japonii częstotliwość transakcji przy użyciu Bitcoina wzrosła znacząco po tym, jak rynek został dość mocno uregulowany – podkreśla analityk Mises Institute.

Pytanie, jak długo ten status quo między państwem a użytkownikami kryptowalut zostanie utrzymany. Ze strony rządów dość często pojawiają się opinie, że waluty wirtualne to ulubiony środek płatniczy terrorystów i przestępców. Czy tak trudno wyobrazić sobie scenariusz, że zostaje on sparaliżowany na skutek skoordynowanych działań państwowych służb po jakimś zamachu terrorystycznym? Może następnym krokiem byłaby próba zastąpienia prywatnych kryptowalut państwowymi? Wszystko, oczywiście, dla bezpieczeństwa… – zastanawia się Bishop.

Kto wygra tę wojnę kryptowalutową? W książce “Radical Technologies” amerykański filozof Adam Greenfield przekonuje, że wygrają ją raczej rządy. „Tak to jest, gdy w spekulacyjnej pogoni za libertariańską, wolnościową utopią zapomina się o zabezpieczeniu się przed autorytarnym zagrożeniem. Tak to jest, gdy uczciwi i szlachetni ludzie kombinują tak bardzo, że aż przekombinowują” – powiedział Greenfield kilka miesięcy temu na łamach The Atlantic. Jak będzie naprawdę? Pożyjemy, zobaczymy.

Autor:
Z.B.
Źródło:

strefainwestorów


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

About zzz

Reklama

WSPARCIE: propublicobono-rp.org | ffon.pl