Go to ...

biznes-gospodarka.plportal.pl

Reklama

Śmierć i Podaki – Historia Podatków Dochodowych


W starożytnym Egipcie poborcy gwałcili żony podatników, w średniowieczu opodatkowano wiatr, a w carskiej Rosji noszenie brody. Ciężarom fiskalnym zawdzięczamy jednak rozwój pisma, parlamentaryzmu, Rewolucję Francuską, a nawet niepodległość USA.

Kiedy parę lat temu rząd kubański ogłosił przywrócenie podatków po ponad 50 latach od ich zniesienia, na wyspie zapanowała niemała konsternacja. Nie mniejsza towarzyszyła Francuzom, kiedy Obelix postanowił zostać Rosjaninem w ucieczce przed polityką fiskalną prezydenta Hollande’a. Gdyby Gérard Depardieu żył jednak kilka wieków wcześniej, raczej nie zdecydowałby się na wschodnią eskapadę. Wówczas za sprawą cara Piotra I, potrzebującego znacznych wpływów do skarbu, nakładano podatki na co się dało, w tym okna i drzwi, a nawet za noszenie brody. Zafascynowanemu kulturą zachodnią władcy nie podobał się wizerunek Rosjan jako zapyziałych brodaczy. Ale historie fiskalne kryją więcej tajemnic.

Pierwsi podatnicy

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami… ludzie płacili podatki. Tak rozpoczyna się długa bajka o fiskusie. Przed chatą wodza wioski ustawiali się pierwsi podatnicy, a w dłoniach dzierżyli pożywienie, ubrania i naczynia. Było to od 10 do 12 tys. lat temu na Środkowym Wschodzie, z którego wywodzi się nasza cywilizacja.

Kilka tysięcy lat później na tych terenach płacono podatki już nie tylko świeckim władcom, ale i kapłanom. Ci przyczynili się jednak do rozwoju pisma, którego początkowo używano tylko na potrzeby administracyjne. – Opodatkowanie postrzegane jako najbardziej rozprzestrzeniający się i najbardziej trudny temat, było u kołyski najbardziej ekscytującego odkrycia jakiegokolwiek dokonano, pisma – zauważa Ferdinand Grapperhaus, profesor specjalizujący się w tematyce opodatkowania i autor książki „Podatki przez wieki”.

Bili, pętali, gwałcili

Czytelny podział na fiskusa i podatników pojawił się wraz z powstaniem pierwszych państw ok. 3 tys. lat p.n.e. w Mezopotamii, a potem w Egipcie. Podatki kalkulowano na podstawie powierzchni uprawianego pola, później brano pod uwagę m. in. żyzność gleby i poziom Nilu. Był to rodzaj pierwszego podatku gruntowego. Stosowano też podatek od ruchomości, płacony od stada, oraz pracę przymusową.

Egipski system objął z czasem m. in. transakcje, import, eksport, niewolników i aktywność gospodarczą. Do jego obsługi zatrudniano armię poborców (scribes). Egipcjanie zostawili nam opisy tego, jak bili i torturowali oni podatników, pętali ich dzieci, a nawet gwałcili ich żony w ich obecności.

Jednak historia podatków nie jest ani kroniką kryminalną, ani nieprzerwaną kaskadą stale rosnących danin. Zdarzało się, że podatnicy słyszeli od urzędników: nie płaćcie!

Przybyłem, zwyciężyłem, otaksowałem

Początkowo starożytni Rzymianie podatki płacili, ale kiedy weszli na ścieżkę podbojów, miało się to zmienić. Ciężary fiskalne zostały zniesione w 167 roku p.n.e., kiedy po trzeciej wojnie macedońskiej udało się tak złupić przegranych, że wystarczyło na sfinansowanie wszystkich wydatków państwa. Obywatele rzymscy przestali płacić podatki. Inaczej z podbitymi ludami, które oddawały jedną dziesiątą zbiorów. Rzym traktował podboje jako inwestycję. W stronę Italii płynęły niezliczone statki z daninami ze wszystkich zakątków przepastnego imperium.

Podatki znikają

Początkowo rzymski system podatkowy został zachowany przez Franków, którzy podbili tereny dzisiejszej Francji. Niedługo potem Europa wkroczyła jednak w erę feudalizmu, w której podatki w zasadzie zniknęły. Jak to możliwe?

Otóż z czasem zaniechano przeprowadzania spisu (zwanego censusem), a pobierający podatki urzędnicy stawali się coraz bardziej niezależni. – Za czasów Karola Wielkiego odwoływani ze swoich stanowisk i przenoszeni z miejsca na miejsce wedle uznania monarchy, stali się za jego wnuków de facto dożywotni i nieusuwalni, przy czym niejednokrotnie […] potrafili zapewnić dziedzictwo urzędu swoim spadkobiercom – wyjaśnia Tadeusz Manteuffel w „Średniowieczu”. Tak oto dotychczasowi namiestnicy króla stali się możnymi panami na włościach.

Powstawały liczne mini państewka pod zwierzchnictwem obszarników, którzy byli podległymi wasalami potężniejszego obszarnika-seniora, ten z kolei był wasalem jeszcze potężniejszego władcy, a nawet króla. Każdy właściciel ziemski, z królem włącznie, utrzymywał się z dochodów z własnych włości, bo obowiązkiem jego wasali była pomoc zbrojna w sytuacji zagrożenia, a nie pomoc materialna. Dodatkowo panowała zasada „wasal mojego wasala nie jest moim wasalem”. Król był na szczycie drabiny tylko w teorii, a skarb państwa w zasadzie zaniknął. Jednak korzyści z atrofii fiskusa czerpała głównie szlachta. Chłopi swoim panom wciąż płacili podatki w postaci pogłównego, danin i pracy przymusowej.

Podatkowa fiesta Rzymian skończyła się w 212 roku n.e. Niedługo potem Rzym znalazł się w trudnościach gospodarczych. Wprowadzono nowy system podatkowy, rozrosła się biurokracja, a reżim stał się bardziej opresyjny. Stawki wyznaczano bezpodstawnie, więc rolnicy, nie mogąc udźwignąć ciężaru, zmieniali się w chłopów pańszczyźnianych. Kosz poborców, nazywany po łacinie fiscusem, pustoszał. Wkrótce Rzym upadł.

Na scenę wkracza akcyza

Kiedy władcom dochody z włości nie wystarczały, opodatkowali… wiatr. Dokładnie chodziło o wyłączne prawo panujących do używania wiatraków. Za opłatą mogli to uprawnienie nadawać miastom, a te z kolei młynarzom. Ci te dodatkowe koszty wliczali w cenę.

Tego typu praw władcy przywłaszczyli sobie więcej. – Z dzisiejszego punktu widzenia moglibyśmy stwierdzić, że rząd stworzył infrastrukturę: rzeźnie, browary, urzędy miernicze. Były to przedsięwzięcia zbyt duże jak na możliwości finansowe lokalnych społeczności; mieszkańcy mieli obowiązek z nich korzystać i płacić za to – pisze Ferdinand Grapperhaus w książce „Opowieści podatkowe Drugiego Millenium”. Z czasem jednak usługi urzędników ograniczyły się tylko do kontroli i nadzoru. Opłaty przeistoczyły się de facto w podatki i nazywano je akcyzą (łac. accisia – podatek). Kiedy ciężary fiskalne powracały do Europy, akcyzę zdejmowano stopniowo z artykułów pierwszej potrzeby, ograniczając się do luksusu.

Jak fiskus z popiołów

Do powrotu podatków na arenę historii przyczyniły się wojny. W pierwszym tysiącleciu system feudalny stał się dla władców irytujący. Kiedy potrzebowali oni iść na wojnę, prosili swoich wasali o wsparcie. Było to zwykle 40 dni służby, po których rycerze mogli wrócić do domu, zostawiając swego pana na środku pola bitewnego. Taka sytuacja stała się nie do zniesienia. Henryk II, król angielski, który wybierał się na wojnę z Francuzami, zdecydował, że rycerze, którzy nie chcą walczyć, mogą zapłacić specjalny podatek, dzięki któremu mógł on wynająć wojska zaciężne. Wasale przestawali z czasem wspierać panujących osobiście, a ciężar finansowy przerzucali na obywateli. Podatki powracały do Europy.

Coraz częstsze żądania opłat na wojny spotkały się jednak z oporem. W 1215 roku angielscy baronowie zmusili nieudacznego króla Jana Bez Ziemi do podpisania karty, wedle której nie mógł on nakładać danin bez zgody rady, która później ewoluowała w pierwszy na świecie parlament. Dało to podstawę zasadzie „nie ma opodatkowania bez reprezentacji”. Podobne procesy zachodziły w innych krajach, gdzie dzięki podatkom akceptowanym przez organy przedstawicielskie, tworzono zręby pierwszych armii narodowych.

Kominki, okna, zegary

Wiatrak po opodatkowaniu podatkiem od wiatru
W średniowieczu i w pierwszych wiekach nowożytności opodatkowanie tych, którzy czerpali przychody z nieruchomości, stawało się z czasem coraz bardziej powiązanie z realnym zyskiem. Rzemieślnicy i sklepikarze natomiast uiszczali opłaty za możliwość praktykowania zawodu.

Ciężarów chętnie unikali bogaci kupcy, których cenne ruchomości trudno było wycenić, bo można je było schować. Stawkę opierano więc na widocznych oznakach bogactwa, takich jak ilość kominków, okien i zegarów w domu, ale to traktowano jako pogwałcenie prywatności. Natomiast osoby pobierające pensję (np. służba) nie płaciły podatku, bo za pracę otrzymywały przede wszystkim dach nad głową i wyżywienie.

Ponieważ wojennego wsparcia finansowego żądano coraz częściej, podatek od bogactwa stawał się powoli corocznym podatkiem dochodowym, który na scenę historii na stałe wkroczył w XVIII wieku.

Podatki wiodące lud na barykady

Pierwszy powszechny nowoczesny podatek dochodowy wprowadził w 1799 roku Wiliam Pitt, brytyjski premier. Na cele wojenne rzecz jasna. – Po pokoju w Amiens został zniesiony, ale w roku następnym został przywrócony […]. W 1815 r. znowu go zniesiono z obietnicą, że nigdy nie powróci. Dla podkreślenia tej obietnicy spalono wszystkie księgi i papiery – pisze Grapperhaus w „Podatkach…”. Stosy jednak niewiele dały. W 1842 roku podatek pojawił się znowu.

Tymczasem po drugiej stronie kanału La Manche próbowano w panice zreformować archaiczny system fiskalny. We Francji największe ciężary ponosili najbiedniejsi, a próby zmiany tego stanu rzeczy okazywały się niezwykle trudne. Sytuację pogarszało dzierżawienie podatków. Rząd nie zdążył wyleczyć chorego systemu i w 1789 roku, u progu bankructwa, postanowiono zwołać Stany Generalne, co dało początek Rewolucji Francuskiej.

Podatki zaznaczyły swe miejsce w historii także po drugiej stronie Atlantyku. Brytyjskie kolonie w Ameryce zaczęły się buntować przeciwko narzucanym przez Anglików podatkom, takim jak opłata stemplowa czy herbaciany podatek importowy, który stał się przyczyną słynnej Boston Tea Party, podczas której zatopiono w porcie ponad 40 ton herbaty. Sprzeciw coraz bardziej integrował trzynaście stanów. Ostra reakcja Brytyjczyków na imprezę herbacianą przyspieszyła podpisanie deklaracji niepodległości w 1776 roku. Niechęć Amerykanów do fiskusa spowodowała, że na podatek dochodowy w tym kraju trzeba było czekać ponad sto lat. Nie powstrzymała ich ona jednak przed wprowadzeniem w niektórych stanach podatku od striptizu.

Podatek nadzwyczajny- czasowy na sfinasowanie działań wojennych

Podatek od dochodów osobistych ma raptem dwustuletnią historię i wprowadzany był zawsze po to by sfinansować działania wojenne. Zwykle wprowadzając go argumentowano, że po ustaniu działań wojennych będzie on wycofany.

Dobrowolnie państwo wycofało się z tego podatku tylko raz, mianowicie w Wielkiej Brytanii po zakończeniu wojen napoleońskich. W 1798 roku, ówczesny premier Wielkiej Brytanii William Pitt (młodszy) zapowiedział wprowadzenie podatku od dochodów osobistych po to by zebrać fundusze na prowadzenie wojny z Francją. Uczynił to z wielką niechęcią, wbrew swojemu przekonaniu, bo uznawał, że wprowadzenie tego podatku jest wbrew zwyczajom i naturze Brytyjczyków. Podatek ten wprowadzony został w 1799 roku (wyłączając Irlandię) i objął on tylko najbogatszych: na poziomie 10% od dochodów powyżej 200 funtów, dochody poniżej 60 funtów były nieopodatkowane, a dochody pomiędzy 60 a 200 funtów opodatkowane były poniżej 10% rosnącą stopą opodatkowania (podatek ten płacony był osobiście przez obywateli w sześciu równych ratach w ciągu roku). Średni dochód Brytyjczyka w tamtym okresie to ok. 20 funtów, zatem ogromna większość Brytyjczyków nie była opodatkowana. Podatek ten został zniesiony na krótko w 1802 roku po zawarciu pokoju w Amiens, by w 1803 roku pojawić się ponownie na poziomie 5% (dochód z tego podatku był na podobnym poziomie jak przy stopie 10% a to dzięki obniżeniu dolnej granicy z 60 do 50 funtów, tak, ze liczba płacących ten podatek podwoiła się). W 1806 roku powrócono do pierwotnej stawki 10%, która utrzymywała się na tym poziomie do 1816 roku, kiedy podatek ten został zniesiony w rok po bitwie pod Waterloo. Po zniesieniu podatku wszystkie dane dotyczące jego płatników zostały spalone (ale, jak się jednak później okazało, duplikaty przekazane zostały do archiwum – King’s Remembrancer). Przez następne 26 lat Brytania obywała się bez podatku od dochodów osobistych (patrz Rysunek poniżej).

W 1842 roku podatek ten został ponownie wprowadzony przez konserwatywnego premiera Roberta Peel’a, zmuszonego uczynić ten krok przez rosnący deficyt budżetowy, spowodowany chwilowym spadkiem dochodów państwa z tytułu obniżonych taryf celnych (które niekiedy obniżono kilkuset krotnie – ale to już materiał na inną opowieść). Peel opodatkował dochody powyżej 150 funtów rocznie. Od jego ponownego wprowadzenia w 1842 do 1885 roku zawierał się w granicach 1% do 6,7% (1855 r.) i tutaj warto zwrócić uwagę na wyraźne dwa okresy poboru podatku od dochodów w Wielkiej Brytanii. W XIX wieku i do pierwszej wojny światowej podatek ten był stosunkowo niewielki (poniżej 10%), natomiast w wieku XX byliśmy świadkami stałego wzrostu poboru tego podatku (patrz Rysunek). Ta prawidłowość obserwowana jest w innych państwach, np. w USA, o czym poniżej. Co warte podkreślenia, stałą intencją polityków w XIX wieku było jego zniesienie lub przynajmniej wyraźne zmniejszenie, kiedy tylko było to możliwe. Najczęściej przyczyną niemożności jego zniesienia czy zmniejszenia była konieczność zwiększenia wydatków wojennych.

Politycy brytyjscy XIX wieku przyjęli, że jakikolwiek wzrost podatków czy taryf celnych jest tylko przejściowy i należy go jak najszybciej likwidować. Doszli do wniosku, że trudniej jest zmniejszać już raz podniesione taryfy celne, łatwiej to uczynić z podatkiem dochodowym. Niskie taryfy celne znacznie bardziej sprzyjały rozwojowi gospodarczemu aniżeli niskie podatki bezpośrednie, dlatego też w okresach przejściowych kolejni kanclerze skarbu, dla zrównoważenia budżetu, zmniejszając cła importowe podnosili na krótko podatki dochodowe. Polityka utrzymywania niskich podatków od dochodów osobistych skończyła się w końcu XIX wieku. Wzrost podatku (do ok. 10%) po 1890 roku spowodowany był wzrostem wydatków na cele socjalne natomiast pierwsza wojna światowa wymusiła podatki powyżej 5 s. od funta dochodów (tzn. powyżej 25%). W 1918 roku stopa podatkowa osiągnęła poziom 30%. Łącznie z dodatkowymi opodatkowaniem dochodów (np. podatek od nadmiernego zysku) przychody państwa w 1918 roku z tytułu podatku dochodowego były 17 razy większe niż w 1905 roku. Wbrew wcześniejszym obietnicom, po wojnie rząd nie obniżył podatków do poziomu sprzed wojny (1 s.) zamiast tego ustalono go na poziomie 20% (tj. 4 s. od funta). By przynajmniej stworzyć pozory chęci rządu do zniesienia podatku, w 1920 roku powołano Komisję Królewska (Royal Commission), która jednak po burzliwych obradach utrzymała podatki od dochodów. Początkowo, w okresie międzywojennym, podatki te wzrosły do poziomu 25-30% by jeszcze bardziej wzrosnąć w czasie II wojny światowej, najpierw do 40% a potem nawet do 50% (10 s. od funta). Podatek ten w niewielkim stopniu (do ok. 45%) został zmniejszony po wojnie. W 1944 roku wprowadzono nowy system płacenia podatku. Zamiast płacenia go raz w roku lub dwa razy do roku pracodawcy odprowadzali odpowiednią kwotę podatku w momencie wypłaty (Pay tax As You Earn– PAYE). W XX wieku stale obniżano próg płacenia podatku, co naturalnie powodowało wzrost liczby płatników tego podatku. W XIX wieku podatki płaciło co najwyżej kilka procent społeczeństwa brytyjskiego, w 1930 roku podatki te płaciło 22%, w 1944 roku ponad 30%, a obecnie już prawie wszyscy pracujący (tj. ok. 50% społeczeństwa).

Interesujące jest to, że z formalnego punktu widzenia, Brytyjczycy nadal traktują podatek dochodowy jako podatek czasowy. Co roku prawa do poboru tego podatku wygasają 5 kwietnia, w związku z tym Parlament musi corocznie wpisywać je do prawa finansowego (Financial Act). Przez cztery miesiące, kiedy to Financial Act uprawomocnia się, pobór podatku dokonywany jest na podstawie tymczasowej ustawy o poborze podatku (Provisional Collection of Taxes Act) z 1913 roku.

Jeżeli chodzi o Stany Zjednoczone Ameryki to po raz pierwszy przymierzano się do wprowadzenia tego podatku w roku 1812, wzorowano się wtedy na prawie brytyjskim z 1798 roku. Ustalono nawet stawki na poziomie 8 i 10 procent (odpowiednio dla dochodów powyżej 60 funtów i powyżej 200 funtów). Prace były już na ukończeniu w 1814 roku, ale po podpisaniu pokoju w Ghent w 1815 roku, znikła potrzeba wprowadzenia tego podatku i z niego zrezygnowano. Kolejna próba, ale już zakończona ‘sukcesem’, dokonana została przez prezydenta Abrahama Lincolna. Podobnie jak w przypadku Wielkiej Brytanii podatek ten, wprowadzony został po to by sfinansować działania wojenne (wojnę domową w Stanach). Presja czasu uniemożliwiła dłuższą dyskusję o zasadności wprowadzenia tego podatku. Prawo podatkowe zostało podpisane przez prezydenta Lincolna 1 lipca 1862 roku, nakładało ono 3% podatek od dochodów powyżej 600 dolarów i 5% od dochodów powyżej 10 000 dolarów. W 1864 roku zwiększono stopy podatkowe i Amerykanie płacili pięcioprocentowy podatek od dochodów powyżej 600 dolarów, 7,5% powyżej 5000 dolarów oraz 10% od powyżej 10000 dolarów. Po wojnie ustalono podatek liniowy na poziomie 5% dla dochodów powyżej 1000 dolarów. W ostatnich trzech latach obowiązywania tego podatku, w latach 1870-72, podatek liniowy zmniejszono do 2,5% dla dochodów powyżej 2000 dolarów.

Mówi się, że w życiu pewne są dwie rzeczy – śmierć i podatki. Podobno już w 2045 roku ludzie mają się stać nieśmiertelni.

GotoweSpolki.pl

Autor:
——
Źródło:

Biznes.pl/PL PORTAL PL

video:
Reklama


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

About zzz


WSPARCIE: propublicobono-rp.org | ffon.pl