Go to ...

biznes-gospodarka.plportal.pl

Reklama

PRZEDSIĘBIORCY UCIEKAJĄ Z POLSKI PRZED ZUS I ZŁYM SYSTEMEM PODATKOWYM


Zarówno związki zawodowe, jak i pracodawcy nie zgadzają się na ekspresową likwidację 30-krotności przy płaceniu składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe. Ale za ich stanowiskami kryją się różne powody.

Na pierwsze czytanie w Sejmie czeka rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeńspołecznych oraz niektórych innych ustaw (druk nr 1974). Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie ekspresowy sposób procesowania tego dokumentu. Resort pracy skierował go do konsultacji społecznych 26 października we wczesnych godzinach porannych. Teoretycznie partnerzy społeczni mają 21 dni na wydanie stanowiska. To jednak nie przeszkodziło, żeby kilka godzin później Stały Komitet Rady Ministrów zaakceptował proponowane rozwiązania, a następnego dnia dokument trafił do Sejmu.

Co znajduje się w projekcie? Fundamentalna zmiana polega na tym, że składki emerytalne i rentowe będą płacone od całego przychodu z pracy. Od 1 stycznia 2018 r. ma być bowiem zlikwidowany górny limit składek na te ubezpieczenia. W zamian ma być też zniesiony poziom wysokości wypłat nowych rent i emerytur (obecnie wynosi on 250 proc. podstawy wymiaru świadczenia). Zaproponowane nowości wywołały oburzenie partnerów społecznych.

Związkowcy mówią „nie”

– To coś niebywałego, że tak poważna zmiana była przeprowadzana bez żadnych konsultacji. Taki sposób postępowania rządu praktycznie podważa sens dialogu społecznego – zauważa Marek Lewandowski, rzecznik prasowy przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.

Zaproponowane przez Radę Ministrów rozwiązanie krytykuje także Henryk Nakonieczny, członek prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność„. – Nie wiem, jakie będzie w tej sprawie stanowisko związku. Mnie takie rozwiązanie się nie podoba, bo doprowadzi do podziałów emerytów. Nie zgadzam się także ze stanowiskiem resortu pracy, że uwagi partnerów mogą być uwzględnione w czasie prac w Sejmie. My mamy prawo konsultowania projektów ustaw przed przyjęciem ich przez rząd – mówi Henryk Nakonieczny.


Dziennik Gazeta Prawna

OPZZ także krytykuje sposób konsultacji projektu ustawy. Ale organizacje zrzeszone w tej centrali chcą, żeby bogaci wpłacali więcej do systemu ubezpieczeń społecznych.

– Od dawna proponujemy zniesienie limitu opłacania składek przez osoby najlepiej zarabiające. Ale jednocześnie mamy sygnały od naszych członków, że konieczne jest stworzenie mechanizmu zapobiegającego ucieczce najlepiej zarabiających na samozatrudnienie. Trzeba w taki sposób uszczelnić system, żeby zwiększyć wpływy do ZUS i wprowadzić obowiązek opłacania składek od wszystkich przychodów bez względu na ich tytuł – zauważa Bogdan Grzybowski, dyrektor wydziału polityki społecznej OPZZ

Zarobi tylko ZUS

Związek Rzemiosła Polskiego także jest przeciwny zmianom.

– Zniesienie limitu płacenia to proteza mająca natychmiast poprawić stan FUS. Tylko w przyszłym roku z tego tytułu na konto zakładu dodatkowo wpłynie 5,24 mld zł. Teoretycznie powinno to za sobą nieść konieczność wypłaty wyższych emerytur. Ale nie wiadomo, czy przyszłe pokolenia się na to zgodzą – zauważa Bogusława Nowak-Turowiecka, ekspert ubezpieczeniowy ze Związku Rzemiosła Polskiego.

Eksperci wskazują na pułapkę. Chodzi o wyrok TK z 24 października 2005 r. (sygn. akt P 13/04). Sędziowie uznali wówczas, że zgodne z ustawą zasadniczą jest ograniczenie wysokości świadczeń do maksymalnie 250 proc. także w sytuacji, kiedy w poprzednim stanie prawnym nie było takiego ograniczenia. Stało się tak, bo TK uznał, że zasada ochrony praw słusznie nabytych nie ma charakteru absolutnego. Co więcej, „każdy podmiot musi liczyć się z tym, że zmiana warunków społecznych wymaga zmiany prawa”.

– A od tego już tylko krok, żeby po zgarnięciu pieniędzy od najbogatszych ubezpieczonych ogłosić, że ZUS będzie wszystkim wypłacać takie same emerytury. Bez względu na wpłacone składki – podkreśla Bogusława Nowak-Turowiecka.

Firmy zapłacą

Także inne organizacje pracodawców są oburzone zniesieniem 30-krotności. – Zmiany mają wejść w życie od nowego roku. A przecież wszystkie firmymają już przygotowane fundusze płac – podkreśla Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP. – Nie można tak poważnej zmiany, mającej bezpośredni wpływ na kondycję firm, przeprowadzać z zaskoczenia, bez odpowiedniego vacatio legis – dodaje.

Podobnie uważa Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan(link is external). – Proponowana zmiana dowodzi lekceważenia przedsiębiorców przez rząd. Już teraz mam sygnały, że firmy usługowe i produkcyjne – i to zarówno polskie, jak i zagraniczne – zastanawiają się nad przeniesieniem swojej działalności do krajów ościennych. Także nowi przedsiębiorcy nie będą się decydowali na inwestowanie w Polsce ze względu na ryzyko zmiany przepisów – ostrzega Jeremi Mordasewicz.

Konfederacja Lewiatan wskazuje też na inne niebezpieczeństwo, które powinni brać pod uwagę rządzący. Z analizy Lewiatana wynika, że zmiana doprowadzi do nieakceptowanego społecznie zróżnicowania wysokości emerytur. Już obecnie przyjęcie granicy 30-krotności średniego wynagrodzenia w roku oznacza, że najwyższe emerytury mogą stanowić 250 proc. średnich i ponad 500 proc. najniższych. Jednocześnie obniżenie wieku emerytalnego spowoduje znaczące zmniejszenie emerytur osób o niskich dochodach.

– W wyniku pogłębienia zróżnicowania emerytur nasili się presja na podwyższenie najniższych świadczeń. Efektem będzie dalsze zwiększenie deficytu FUS – twierdzi Jeremi Mordasewicz.

Autor:
Bożena Wiktorowska
Źródło:

Dziennik Gazeta Prawna


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

About zzz

Reklama

WSPARCIE: propublicobono-rp.org | ffon.pl